Podczas debaty w parlamencie Merkel odrzuciła krytykę lewicowej opozycji, która zarzuciła jej bezczynność wobec kryzysu uchodźczego.

 

Wśród dokonań swego rządu wymieniła ograniczenie liczby imigrantów, uchwalenie ustaw umożliwiających lepszą integrację uchodźców oraz sankcje wobec tych imigrantów, którzy odrzucają oferty nauki języka.

 

Merkel przyznała, że jest jeszcze dużo do zrobienia, przede wszystkim w dziedzinie bezpieczeństwa. - Nie wszyscy uchodźcy przyjeżdżają z pokojowymi zamiarami - zaznaczyła. - Obywatele mają prawo domagać się od nas zapewnianie bezpieczeństwa - powiedziała szefowa rządu. Pzypomniała, że rząd zdecydował o stworzeniu do 2018 roku kilku tysięcy dodatkowych etatów w policji i służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

 

O Unii i imigrantach tylko eufemistycznie

 

Odnosząc się do sytuacji w UE, Merkel zauważyła, że europejska solidarność w kwestii imigrantów "pozostawia wiele do życzenia".

 

Kanclerz powiedziała posłom, że dobry wynik antyislamskiej, antymigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w regionalnych wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim w niedzielę jest "wyzwaniem nie tylko dla CDU, lecz dla wszystkich partii". Zaznaczyła, że Niemcy powinny przestrzegać wartości, które uczyniły ten kraj silnym: wolności, bezpieczeństwa, sprawiedliwości i solidarności. Jej zdaniem nie wolno obrażać wyborców prawicowo-populistycznej partii, lecz trzeba poważnie traktować ich obawy. - Ludziom należy mówić prawdę; tylko w ten sposób odzyskamy zaufanie - oświadczyła Merkel.

 

W wyborach do regionalnego parlamentu Meklemburgii AfD wyprzedziła kierowaną przez Merkel CDU, co uznano powszechnie za "policzek" wobec niej. AfD domaga się zamknięcia granic dla imigrantów.

 

PAP