Brejza komentując informacje, że spotkania komisji miałyby się odbywać co dwa tygodnie i trwać po trzy dni,  powiedział, że "to byłby bardzo zły prognostyk".

 

- To dostosowanie kalendarza prac komisji śledczej do kalendarza któregoś z polityków PiS, a tak naprawdę do kalendarza wyborczego. Ja słyszałem, że ta komisja ma wylansować pewne nazwiska w wyborach samorządowych. Jeżeli tak, to czeka nas dwuletni tasiemiec, pewien spektakl dyktowany bieżącymi wydarzeniami politycznymi z finałem przed wyborami samorządowymi - stwierdził.

 

Członek komisji przypomniał, że podczas przerwy wakacyjnej posłowie PiS zapowiadali, że zapoznają się z aktami sprawy. 

 

- Komisja miała bardzo intensywnie spędzić okres wakacji. Niestety czas minął, jak się okazało nie było żadnego wystąpienia komisji o przekazanie akt z prokuratury, akt sądowych, jakichkolwiek dokumentów. Żadne dokumenty nie wpłynęły - poinformował.

 

Prokuratorzy "kluczowymi świadkami"

 

Na pytanie dotyczące Donalda Tuska (był premierem w czasie gdy wybuchła afera Amber Gold-red)  powiedział, że "jeśli zostanie wezwany, przesłuchamy go". - Dla mnie kluczowymi świadkami będą prokuratorzy, nie Donald Tusk. On będzie wzywany po to, żeby urządzić spektakl, pewną nagonkę - stwierdził. 

 

Jego zdaniem "wynika to z obaw PiS przed Tuskiem, który może wrócić do kraju i odegrać rolę polityczną niekoniecznie dobrą dla obecnie rządzących".

 

Afera Amber Gold

 

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji, przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych.13 sierpnia ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek klientom.

 

Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ ogłosił upadłość likwidacyjną Amber Gold spółki z o.o. w Gdańsku. Sąd wezwał jej wierzycieli do zgłoszenia wierzytelności do sędziego komisarza w sądzie w Gdańsku.

 

Polsat News