Jak podało RMF FM, grecki minister Panos Kurumplis 1 września wystosował list do Komisji Europejskiej oraz wszystkich ministrów spraw wewnętrznych krajów Unii. Pisze w nim, że państwa członkowskie nie wywiązują się z ubiegłorocznych zobowiązań dotyczących przyjęcia przydzielonych im kontyngentów emigrantów. Minister zaznacza, że przeszło 7700 uchodźców zarejestrowanych w Grecji czeka na przyjęcie przez kraje Unii.

 

- Relokacja emigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej jako system, który zatamuje napływ migrantów do Europy, jest tezą fałszywą. To czynnik, który przyciągnie kolejne fale emigracji - ocenił podczas konferencji prasowej w Szczecinie minister Mariusz Błaszczak.

 

Jak zapewnił, podczas spotkań z ministrami spraw wewnętrznych państw unijnych wielokrotnie zaznaczał, że "ten problem trzeba rozwiązać w inny sposób, poprzez uszczelnienie granic zewnętrznych Unii Europejskiej". Jak podkreślił, "polska granica zewnętrzna jest szczelna".

 

Polska straż graniczna pilnuje granic UE

 

Szef MSWiA powiedział, że "kilka dni temu była próba stworzenia nowego szlaku przerzutu emigrantów muzułmańskich przez Polskę na granicy z Białorusią" i że polskie służby udaremniły stworzenie tego szlaku.

 

- Jesteśmy aktywni, jeżeli chodzi o naszą straż graniczną, która pracuje na granicy bułgarsko-tureckiej. Już niedługo będzie również na granicy grecko-macedońskiej i serbsko-węgierskiej. To jest nasz wkład w zapewnienie bezpieczeństwa Europie - wyjaśnił Błaszczak.

 

"Istnieje związek między napływem uchodźców, a aktami terrorystycznymi"

 

- W odróżnieniu od tych polityków, którzy ulegają poprawności politycznej, twierdzę wprost, że istnieje związek między napływem do Europy uchodźców, a w rzeczywistości emigrantów muzułmańskich, a aktami terrorystycznymi, jakie miały miejsce we Francji - dodał minister.

 

Minister podkreślił, że jego zadaniem jest "zapewnienie bezpieczeństwa Polsce i Polakom". - Nie zgodzę się na to, żeby poprzez przyjmowanie emigrantów muzułmańskich doprowadzić do stanu zagrożenia - powiedział.

 

PAP