Mężczyzna był wyziębiony i wyczerpany. Do okrętu dotarł płynąc na desce bez latawca, który ratownicy odnaleźli dziś rano. Kitesurfer na morzu przetrwał noc. Zgłoszenie o jego zaginięciu wpłynęło w poniedziałek około godziny 20. Akcja ratownicza trwała nieprzerwanie do dzisiaj.

 

Mężczyzna wypłynął w poniedziałek około godziny 13 z Juraty na Hel. Ostatni raz był widziany przez znajomych na wysokości Juraty dwie godziny później. Warunki pogodowe na wodzie nie były łatwe.  

 

Kitesurfer został przekazany na łódź ratowniczą, którą przetransportowano go do portu w Gdyni. Tam czekała na niego karetka.  

 

30-latka w rejonie Zatoki Puckiej szukały łodzie SAR oraz śmigłowiec Marynarki Wojennej.

 

polsatnews.pl