"Osiem miesięcy po zawarciu porozumienia mającego powstrzymać globalne ocieplenie dwaj najwięksi emitenci gazów cieplarnianych (odpowiadający wspólnie za blisko 40 proc. globalnej emisji) dają sygnał 195 krajom, które uczestniczyły w oenzetowskiej konferencji (w Paryżu – red.). Bez tych ratyfikacji porozumienie paryskie, owoc 20 lat zażartych negocjacji, pozostałby martwą literą" - napisano w komentarzu redakcyjnym zatytułowanym "Chiny i Ameryka dają przykład".


A to dlatego - tłumaczy "Le Monde" - że aby traktat obowiązywał, konieczne jest ratyfikowanie go przez co najmniej 55 państw, odpowiadających łącznie za co najmniej 55 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. Przed ratyfikacją porozumienia przez USA uczyniło to jedynie 20 małych państw, odpowiadających za 1 proc. emisji.


"Europa drepcze w miejscu"


"Le Monde" przypomina, że porozumienia nie ratyfikowały Indie, Rosja i Unia Europejska. "Chińsko-amerykańskie posunięcie maskuje fakt, że Europa drepcze w miejscu" - ocenia dziennik. Indie, Rosja i UE to kolejni po Chinach i USA najwięksi emitenci CO2.


"Targowaniem się przekupek" nazywa "Le Monde" unijne dyskusje w sprawie zobowiązań poszczególnych państw członkowskich na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych o 40 proc. do 2030 roku (w stosunku do 1990 roku); ocenia, że w walce ze zmianami klimatu UE traci przywództwo na rzecz Chin i USA.


"Planeta potrzebuje kuracji wstrząsowej"


Bez Europy i Rosji, która nie wykazuje zainteresowania redukcją emisji szkodliwych gazów, porozumienie z COP21 będzie mogło wejść w życie tylko wtedy, gdy na ratyfikację zdecydują się Indie. Władze w Delhi o tym wiedzą, ale są również świadome, że to węgiel jest zasadniczym paliwem ich gospodarki - podkreśla paryski dziennik, oceniając, że szybka ratyfikacja będzie dla indyjskiego rządu wyzwaniem.


Redakcja "Le Monde" przypomina ekstremalne zjawiska pogodowe towarzyszące obecnemu, najgorętszemu w historii latu, nazywając je „sygnałem alarmowym” i apelując o wytyczenie konkretnego planu działania. Zdaniem gazety będzie potrzebny ogromny transfer finansowy i technologiczny z krajów bogatych do biednych oraz rezygnacja z paliw kopalnych. „Planeta potrzebuje kuracji wstrząsowej” - podsumowuje redakcja "Le Monde".

 

PAP