Do zdarzenia doszło w niedzielę późnym popołudniem. Według służb ratowniczych pożar wybuchł w trakcie pikiety, podczas której przed siedzibą stacji podpalono opony samochodowe. Media wskazują jednak, że płonęło studio, do którego zwykli ludzie nie mają dostępu.


"Inter Media Group", do której należy stacja, zaapelowała do prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenki, o interwencję w tej sprawie w celu "przywrócenia praworządności i ochrony przed bezprawnymi działaniami". Przedstawiciel grupy, Ołeksandr Pyłypec oświadczył, że pod adres "Interu" niejednokrotnie nadsyłano pogróżki.

 

 

 


Pikieta byłych żołnierzy


Szef MSW Ukrainy Arsen Awakow oświadczył, że pikietę przed stacją zorganizowali weterani walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie. - Są to przede wszystkim byli żołnierze 30. brygady Sił Zbrojnych, którzy zjednoczyli się w takim proteście - powiedział.


Właścicielami stacji „Inter” są firmy związane z oligarchą Dmytrem Firtaszem i szefem administracji zbiegłego do Rosji byłego prezydenta Wiktora Janukowycza, Serhijem Lowoczkinem.

 

Oskarżenia o korupcję


Firtasz, jeden z najbardziej wpływowych ukraińskich oligarchów, został zatrzymany w marcu 2014 roku w Wiedniu na wniosek władz amerykańskich, jednak wkrótce zwolniono go za kaucją w wysokości 125 mln euro. W 2015 roku austriacki sąd odrzucił wniosek władz amerykańskich o jego ekstradycję w związku z zarzutami o korupcję.


Dwa lata wcześniej ława przysięgłych w USA uznała Firtasza za winnego zapłacenia władzom indyjskim łapówek o wartości wielu milionów dolarów w zamian za prawo do eksploatacji złóż tytanu w Indiach.


Firtasz zdobył olbrzymi majątek pracując w ukraińskim przemyśle gazowym za rządów Janukowycza. Adwokaci Firtasza utrzymywali, że jego aresztowanie w Austrii w okresie kryzysu politycznego i zamętu na Ukrainie nastąpiło z powodów politycznych. Oligarcha finansował m.in. Partię Regionów Janukowycza, ale zdystansował się od obalonego w lutym 2014 roku prezydenta.

 

PAP