Kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia Szpitala Dziecięcego w Olsztynie prof. Elżbieta Jarocka-Cyrta powiedziała w poniedziałek podczas konferencji prasowej, że rodzice dzieci, które odmawiają przyjmowania pokarmów zadają sobie zawsze podobne pytania - czy dziecko nie je, bo boli je brzuch, a może ma refluks, albo choruje na alergię, a może ma choroby przełyku albo nietolerancję pokarmową.

 

Specjaliści, do których zwracają się rodzice niejadków, poszerzają zakres pytań, bo problem jest wieloaspektowy. Specjaliści zadają zatem pytania: czy dziecko ma tak zwaną gotowość do przyjmowania pokarmów, czy może cierpi na nadwrażliwość sensoryczną a może odmawianie pokarmu to reakcje wyuczone, które występują u dzieci niejadków z przyczyn behawioralnych.

 

Jak podkreśliła prof. Jarocka - Cyrta zaburzenia karmienia dotyczą niemowląt i małych dzieci, czyli pojawiają się w pierwszym okresie życia i odnoszą się do trzech podstawowych sytuacji: wówczas, kiedy dziecko odmawia przyjmowania pokarmów, po drugie, gdy jest niezdolne do jedzenia, chodzi o grupę dzieci z wadami wrodzonymi i po trzecie, gdy dzieci mają trudności w jedzeniu, np. dławią się i nie potrafią żuć.

 

Logopeda, psycholog, gastrolog i pediatra

 

Podkreśliła, że grupa dzieci z zaburzeniami karmienia jest liczna, dotyka od 25 do 40 procent dzieci zgłaszających się do lekarzy rodzinnych. "Nie możemy więc zlekceważyć tego problemu, a jest on zawsze złożony i wymagający wielodyscyplinarnego podejścia, dlatego zaprosiłam do współpracy logopedę i psychologa, ponieważ sam gastrolog i pediatra nie poradzi sobie z tym problemem"- dodała prof. Jarocka-Cyrta.

 

Wyjaśniła, że obecnie specjaliści przyjmują, że to dziecko decyduje o tym, "jak dużo zje" - oczywiście w pewnych granicach - ale już o tym, "co dziecko zje", zdecydują rodzice.

 

O dzieciach z zaburzeniami karmienia można mówić, gdy jego posiłek przedłuża się i trwa powyżej 20 minut. Także wówczas, gdy dziecko przez długi czas odmawia przyjmowania posiłków, gdy posiłki są stresujące dla dziecka i dla rodziców, również wtedy, gdy dziecko je w nocy zamiast w dzień, ale także wówczas, gdy rodzice odwracają uwagę dziecka po to, by zwiększyć spożycie pokarmu: włączają filmy i piosenki, czytają książeczki - jednym słowem "tańczą wokół dziecka", tylko po to, by zjadło posiłek. Zaburzenia karmienia występują wówczas także, gdy dzieci nie zjadają posiłków o zmiennej konsystencji np. jedzą tylko papki, nie potrafią gryźć ani połykać.

 

Wystarczy skierowanie od lekarza rodzinnego

 

Jak wyjaśniła prof. Jarocka-Cyrta, dzieci z zaburzeniami karmienia będą przyjmowane do szpitalnej pracowni po uzyskaniu skierowania od lekarza rodzinnego. Specjaliści w poradni będą przeprowadzać wywiad z rodzicami, następnie badanie fizykalne i orzekają czy zaburzenie karmienia ma podłoże somatyczne czy psychologiczne. Małymi pacjentami zajmą się kompleksowo gastrolog, psycholog, logopeda a także dietetyk.

 

Logopeda ze szpitala dziecięcego w Olsztynie Mirosława Wichrowska powiedziała, że zaburzenia karmienia dziecka są ściśle związane ze sprawnością aparatu artykulacji: języka, podniebienia miękkiego, podniebienia twardego, mięśni przywodzących. Zaburzenia aparatu artykulacyjnego, które następnie mogą powodować zaburzenia w rozwoju mowy, można zaobserwować w momentach przyjmowania przez dziecko na kolejnych etapach rozwoju różnego rodzaju pokarmów.

 

Dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie Krystyna Piskorz-Ogórek wyjaśniła, że pracownia zaburzeń karmienia będzie elementem pracowni gastroenterologicznej dla dzieci. Jak dodała, dzieci z zaburzeniami łaknienia przybywa. Rocznie w szpitalu dziecięcym hospitalizowanych jest z powodu zaburzeń układu trawiennego ponad 2 tysiące pacjentów, zaś 2 tysiące dzieci jest pod opieką lekarzy poradni szpitalnej.

 

PAP