O umowie poinformował rosyjski minister energetyki Aleksandr Nowak nazwał jej zawarcie "momentem historycznym"; spotkał się on wcześniej w poniedziałek z saudyjskim ministrem energetyki, przemysłu i bogactw naturalnych Chalidem ibn Abd al-Azizem al-Falihem w trakcie obrad G20 na szczycie w Hangzhou (Hangczou) w Chinach.

 

Ministrowie wydali też wspólny komunikat, w którym mówią o "konieczności opanowania przesadnej zmienności na rynkach naftowych" oraz woli współpracy "w celu ustabilizowania rynku ropy".

 

W komunikacie ministrowie zastrzegają, że nie podejmą natychmiast takich działań, ale mogą w przyszłości porozumieć się w sprawie ograniczenia wydobycia ropy. Zapewniają natomiast, że podejmą współpracę w kwestiach dotyczących nowych technologii produkcji, rafinacji i przechowywania surowca oraz jego transportu i dystrybucji.

 

Arabia Saudyjska i Rosja realizują wspólnie 21 proc. globalnego popytu na ropę.

 

Bloomberg przypomina, że w piątek prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, iż chciałby, aby OPEC i Moskwa uzgodniły zamrożenie wydobycia ropy; wystąpienie Putina sprawiło, że na giełdach podskoczyły ceny surowca. W sobotę rosyjski prezydent spotkał się z saudyjskim księciem Muhammadem bin Salmanem as Saudem.

 

Książę Muhammad, drugi w kolejce do saudyjskiego tronu, jest wicepremierem, ministrem obrony i szefem rady ds. gospodarki i rozwoju; książę odpowiada też za naftową politykę państwa.

 

Powołano "grupę roboczą"

 

Rosja, która nie jest członkiem Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), próbowała już kilkakrotnie doprowadzić do szerokiego porozumienia producentów ropy - zarówno tych zrzeszonych w kartelu jak i niezależnych, ale jak dotąd nie udało się zawrzeć paktu o zamrożeniu produkcji, który doprowadziłby do podbicia cen surowca, które załamały się dwa lata temu.

 

Rozmawiając z dziennikarzami po spotkaniu z Nowakiem al-Falih powiedział, że zamrożenie wydobycia "nie jest jedynym rozwiązaniem" problemu, odmówił jednak podania szczegółów ustaleń, jakie zapadły między nim a rosyjskim ministrem.

 

Moskwa i Rijad powołają "grupę roboczą", której zadaniem będzie między innymi monitorowanie rynku ropy i przygotowywanie rekomendacji dotyczących jego stabilizacji - podaje CNBC.

 

Państwa OPEC, Rosja oraz inni producenci ropy, których budżety ucierpiały na skutek utrzymujących się od dawna niskich cen surowca, spotkają się we wrześniu w Algierii na nieformalnym szczycie, zorganizowanym przy okazji Międzynarodowego Forum Energetycznego (IEF), w nadziei na wypracowanie wspólnego stanowiska, które ustabilizuje rynki naftowe.

 

Szczyt OPEC odbędzie się w listopadzie w Wiedniu. Przy każdej z tych okazji Nowak spotka się al-Falihem.

 

Zdaniem cytowanych przez Bloomberga ekspertów saudyjsko-rosyjska "grupa robocza" nie ma wielkich szans na podbicie cen ropy, które na niskim poziomie utrzymuje kryzys nadpodaży.

 

"To polityczne oświadczenia i bardzo jeszcze niekonkretne" - skonstatował szef szwajcarskiej firmy konsultingowej Petromatrix Olivier Jacob, który przypomniał, że o powołaniu takiej grupy mowa była od dawna, a mechanizm ograniczania podaży ropy jak dotąd nie został wypracowany.

 

Walka o dostęp do rynku Chin

 

"Forbes" w ogóle ocenia, że szanse na to, by Rosja, która czerpie połowę dochodów budżetowych z produkcji ropy i gazu, zgodziła się w istocie na zamrożenie produkcji, są nikłe, ponieważ - tak jak Rijad - walczy o zachowanie swego udziału w rynku, zwłaszcza w Europie i Azji. A zarówno Rijad, jak i Moskwa oraz Teheran konkurują o dostęp do rynku Chin.

 

Rosyjski minister finansów Anton Siłuanow poinformował po fiasku kolejnej próby zawarcia porozumienia w sprawie zamrożenia produkcji ropy podczas kwietniowego szczytu w Katarze, że Rosja opiera swe prognozy ekonomiczne na założeniu, iż cena ropy utrzyma się na obecnym poziomie, bliskim 40 dol. za baryłkę i przy takich projekcjach stara się równoważyć swoją sytuację finansową. Moskwa może być zatem umiarkowanie zainteresowana ograniczaniem produkcji.

 

Saudyjczycy są tymczasem przygotowani na długą wojnę cenową z konkurentami. Najpierw strategia niskich cen była wymierzona w USA, a teraz w Iran. Są skłonni ją kontynuować nawet za cenę deficytu. Jak podaje "Forbes", w roku ubiegłym osiągnął on historyczny rekord i wyniósł 100 mld dol., a tegoroczny, projektowany deficyt ma sięgnąć 87 mld dol. Rijad równoważy też spadek dochodów z powodu niskich cen ropy sięgając po swe rezerwy walutowe. W 2014 roku Arabia Saudyjska oznajmiła, że nie zmartwi jej spadek cen ropy nawet poniżej 20 dol. za baryłkę.

 

PAP