Nowosądecka prokuratura okręgowa już od kwietnia prowadzi w tej sprawie śledztwo, ktore ma ustalić, kto i przez jak długi czas znęcał się nad chorymi. Sygnał o nieprawidłowościach śledczy dostali od osoby świeckiej, która pracowała w ośrodku i zwolniła się, gdy zobaczyła, jakie panują tam warunki.

 

- Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie psychicznego i fizycznego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad wychowankami DPS-u w Białce Tatrzańskiej. Kwestia dotyczy kilku osób, chłopców lub mężczyzn będących wychowankami tego ośrodka - powiedział Ludwik Huzior z prokuratury w Nowym Sączu.

 

"Nie zauważyłam żadnych sytuacji o których jest mowa"

 

Dyrektorka ośrodka, która objęła funkcję z początkiem sierpnia, zapewnia, że w domu nic złego się nie dzieje. - Od momentu, kiedy tutaj jestem, żadnych sytuacji o których ewentualnie jest mowa nie zauważyłam. Wręcz przeciwnie, widzę olbrzymie oddanie i ofiarność pracowników, zarówno świeckich jak i sióstr - powiedziała siostra Grażyna Gacek w rozmowie z Polsat News. Dodała, że całą sprawę "odczytuje w kategoriach posądzeń".

 

Pytana o to, czy wiedziała o sprawie obejmując funkcję przełożonej ośrodka, odpowiedziała, że "nie wie o co chodzi". - Ani nie otrzymałam informacji zwrotnych od pracowników, ani nie miałam żadnych rozmów. Nie podejmowaliśmy tego tematu. Naszym tematem i życiem są mieszkańcy. Całe nasze życie toczy się wokół nich i wokół ich spraw - powiedziała dyrektorka ośrodka.

 

- Wnioskuję, że te osoby (znęcające się nad podopiecznymi - red.) są już poza DPS-em - wyznała s. Grażyna Gacek w rozmowie z polsatnews.pl.

 

Śledztwo w sprawie ośrodka jest na początkowym etapie i nikomu nie postawiono zarzutów. Za znęcanie psychiczne i fizyczne grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

 

polsatnews.pl