Bunt na tureckim statku. Dwóch marynarzy-nożowników raniło członków załogi

Świat
Bunt na tureckim statku. Dwóch marynarzy-nożowników raniło członków załogi
Flickr.com/Andreas Schepers

Jednostka specjalna Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) "Alfa" stłumiła bunt na tureckim statku handlowym, podczas którego dwóch marynarzy raniło nożami czterech członków załogi, w tym kapitana, a następnie uwięziło jako zakładników pięć innych osób.

Do zdarzenia doszło w niedzielę późnym wieczorem przy wejściu do portu w Odessie nad Morzem Czarnym. Turecki frachtowiec "Mehmet Unlu", na którym odcięto prąd, dryfując niebezpiecznie zbliżył się do falochronu. Ze statku nadszedł sygnał SOS.

 

Ukraińskie władze natychmiast zwołały sztab kryzysowy, który podjął decyzję o szturmie, w wyniku którego komandosi "Alfy" opanowali sytuację na statku i uwolnili zakładników. Rannym udzielono pomocy medycznej, a buntownicy, którzy - jak donoszą media - byli pod wpływem alkoholu, zostali zatrzymani.

 

 

"Na statku wybuchł bunt i bójka na noże. Część załogi (głównie Turcy) odcięła prąd i zabarykadowała się. Statek dryfował na morzu u wejścia do portu Piwdennyj. Dyspozytorzy wezwali holownik Champion, który pospieszył z pomocą (...). Według świadków statek znajdował się tuż przy wejściu do portu. Ekipa holownika mówiła, że cały mostek kapitański był zakrwawiony. Kapitan stracił dużo krwi, ale żyje" - relacjonował na Facebooku szef grupy terminali portu w Odessie, Andrij Stawnicer.

 

108-metrowej długości "Mehmet Unlu" pływa pod banderą turecką. Według lokalnych mediów ukraińskich zatrzymał się w Odessie w drodze z Mikołajowa do Jordanii, dokąd przewozi ładunek metalu.

 

PAP

jak/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze