Uczestnicy demonstracji domagali się usunięcia Temera z urzędu i przeprowadzenia nowych wyborów.


Według relacji świadków, na które powołuje się Reuters, po zakończeniu demonstracji policja użyła wobec uczestników gazu łzawiącego, co doprowadziło do zamieszek. Funkcjonariusze utrzymywali, że działanie to było konieczne ze względu na agresywne zachowanie demonstrantów i niszczenie przez nich mienia.


"Parlamentarny zamach stanu"


Do protestów przeciwko Temerowi nawoływała sama Rousseff, którą Senat w środę pozbawił stanowiska prezydenta Brazylii. Jej obrońcy odwołali się już do Sądu Najwyższego od tej decyzji.


Sama Rousseff uważa, że nie jest niczemu winna, a Senat pozbawiając ją urzędu dopuścił się "parlamentarnego zamachu stanu".


Byłą już prezydent oskarżono o podejmowanie decyzji budżetowych - mających na celu realizację polityki społecznej jej rządu - bez konsultacji z parlamentem oraz przestępstwa polegające na zawieraniu umów kredytowych w instytucjach finansowych kontrolowanych przez państwo i braniu kredytów bez zgody Kongresu.

 

PAP