Jak relacjonuje reporterka Polsat News, Agnieszka Molęda, w trakcie sezonu urlopowego wygasły umowy między dystrybutorami obwarzanków, a władzami miasta. 23 sierpnia doszło do przetargu dotyczącego 10 lokalizacji. Dziewięciu z krakowskiego Rynku, a jednej z bulwaru nad Wisłą.

 

To tam miały się pojawić wózki z obwarzankami. Ale wciąż ich nie ma. Fani obwarzanków zachodzą w głowę, na czym polega problem.

 

- Nie może być tak, że na Rynku w Krakowie nie można kupić obwarzanka - oburzał się w rozmowie z Krknews.pl miejski radny Kazimierz Chrzanowski. - To nie do pomyślenia, że mieszkańcy czy turyści nie mogą kupić najbardziej rozpoznawalnego krakowskiego przysmaku. To jest skandal, a nawet afera obwarzankowa - dodał radny.

 

Jak przyznał, w środę rozmawiał na ten temat z dyrektorem Wydziału Spraw Administracyjnych Tomaszem Popiołkiem. Ten miał stwierdzić, że przetarg został już rozstrzygnięty i "wszystko jest załatwione".

 

Wózek na wagę złota

 

Na Rynku Głównym właściciele wózków z obwarzankami dziennie mogą sprzedawać ok. tysiąca sztuk przysmaku. A w trakcie sezonu turystycznego, we wszystkich punktach, czyli ze 180 wózków, sprzedają nawet 150 tysięcy obwarzanków dziennie.

 

Dzieje się tak, bo obwarzanek z posypka w kilku wersjach: makiem, solą i np. sezamem, jest symbolem Krakowa i produktem regionalnym chronionym przez Unię Europejską.

 

Obwarzanek krakowski produkowany może być w granicach Krakowa i powiatów krakowskiego i wielickiego. Może być sprzedawany bez etykiet i opakowania, z punktów sprzedaży oznaczonych odpowiednim napisem. Właśnie takich jak charakterystyczne dla krakowskiego Rynku wózki.

 

Tradycja wypieku obwarzanków sięga  XIV wieku.

 

Polsat News, krknews.pl