Szef wydziału turystyki w federacji przedsiębiorców z Wenecji, hotelarz Francois Droulers stwierdził, że problemem obleganego przez turystów historycznego centrum "jest nie tyle liczba turystów, ale to, kto je odwiedza".

 

W ten sposób podsumował szeroko dyskutowane w mediach przypadki chuligańskich i niekulturalnych zachowań nad Canal Grande; zanieczyszczanie miasta, prezentowanie gołych torsów na ulicach, skoki do wody z mostów, bazgranie po murach, kradzieże gondoli na nielegalne przejażdżki nocą.

 

Droulers zaproponował, by przy wszystkich wjazdach do Wenecji umieszczano tablice informacyjne ze wskazówkami dla turystów, także dotyczącymi wymaganego na ulicach ubrania oraz zachowań, jakich należy unikać, wraz z karami, jakie grożą za złamanie obowiązujących przepisów.

 

Jest to, zaznaczył, praktykowane w wielu miejscach kultu na świecie. - Czyż Wenecja nie jest miejscem kultu? - zapytał prowokacyjnie Francois Droulers.

 

Potrzebne też zmiany w mieście

 

Zdaniem hotelarzy nalezy zrobić wszystko, by "uciszyć" głosy tych, także w prasie zagranicznej, którzy chcą przedstawiać miasto jako "słabe" i nieprzygotowane z turystycznego punktu widzenia. Dlatego, wskazał, należy podnieść poziom usług.

 

- Turysta oczekuje tego, aby nasze miasto było bezpieczne, czyste i piękne, a to możemy zagwarantować - zapewnił.

 

Ten kolejny głos w dyskusji na temat przyszłości turystyki w Wenecji pojawił się w okresie masowego napływu zwiedzających. Zatłoczone są place i ulice oraz zaułki, a także tramwaje wodne - podstawowy środek komunikacji w mieście.

 

W sierpniu na murach domów pojawiły się tam plakaty piętnujące niekulturalnych turystów. Hasła zachęcające ich, by opuścili miasto i zostawili je w spokoju, uznano za kolejny etap w długiej batalii mieszkańców z pozbawionymi dobrych manier gośćmi.

 

“Niszczycie miasto, precz!" - to jedno z haseł widocznych na plakatach. Media uznały je za wyraz desperacji mieszkańców, którzy mają dość wandalizmu i braku kultury ze strony wielu odwiedzających ich miasto cudzoziemców.

 

Obroty branży turystycznej i pokrewnych sektorów w Wenecji szacuje się na ponad 1 mld euro rocznie. Jednocześnie regularnie w dyskusjach powracają postulaty wprowadzenia limitów przebywających w nim turystów. Są one odrzucane.

 

PAP