Aoki łowił ryby w górskim strumieniu, kiedy niedźwiedź rzucił się na niego, choć człowiek wcale go nie prowokował. - Niedźwiedź był bardzo silny. Przewrócił mnie. (...) Ugryzł mnie tutaj - relacjonował Japończyk swą przygodę, pokazując zabandażowaną nogę. Doznał też obrażeń głowy i ręki.

 

"Albo go zabiję, albo on mnie"


Zamiast uciekać, Aoki postanowił walczyć. - Pomyślałem, że albo ja go zabiję, albo on mnie - powiedział mediom. Przyjął więc postawę karateki i sam zaatakował, mierząc w oczy zwierzęcia. Zaskoczony niedźwiedź dał za wygraną i uciekł do lasu.

 

Poturbowany Aoki zdołał dojść do swego samochodu i pojechał do szpitala w mieście Gunma na zachód od Tokio. Nie zapomniał nawet zabrać ze sobą ryby, którą złowił przed atakiem niedźwiedzia.

 

Policja odradza walkę z niedźwiedziami


Aoki stał się bohaterem, ale japońska policja zdecydowanie odradza ludziom stawanie do walki z niedźwiedziami. W tym roku niedźwiedzie zabiły już w Japonii czterech ludzi.


PAP