- Ten bilans rządów dla warszawiaków nie jest zły. To były rządy, w trakcie których zapadały decyzje, a to jest najważniejsze, gdy tworzy się przestrzeń miejską - ocenił Lewandowski w rozmowie z Dorotą Gawryluk.


- Reprywatyzacja to taka zemsta komunizmu zza grobu. Cały ciężar zadośćuczynienia spada na pokolenie, które nie poczuwa się do winy i nie odbierało majątków - zauważył polityk.


"Grzech zaniechania"


Przyznał, że w tej sprawie jest też polityczny "grzech zaniechania", bo od 1989 roku można było uchwalić ustawę reprywatyzacyjną.

 

- Jedynie uregulowanie ustawowe, które się nie udało i jest porażka ćwierćwiecza mogło sprawić, że nie byłoby tej mętnej wody odzyskiwania - stwierdził Lewandowski.


Przypomniał, że sam był autorem dwóch ustaw w tej sprawie.  - W 1991 roku, w sejmie kontraktowym nie było szans na uchwalenie tej ustawy. W 1993 roku był stworzony bardzo dobry kompromis, ale nastąpiło rozwiązanie parlamentu - dodał.


Prezydent Warszawy delegowała te sprawy na urzędników


Janusz Lewandowski zwrócił uwagę , że Hanna Gronkiewicz-Waltz delegowała sprawy reprywatyzacyjne na "urzędników, którym ufała"
- Nie chciała w tym uczestniczyć, bo sama była beneficjentem. To była przyczyna tego jej mniejszego nadzoru - zaznaczył.


- Polityk musi delegować zadania na urzędników. Zdarzyły się jednak pod okiem ratusza rzeczy, które nie powinny się zdarzyć - stwierdził Lewandowski.

 

polsatnews.pl