Kobiety zostały zatrzymane w czwartek, po akcji protestacyjnej w szkole w Biesłanie podczas obchodów 12. rocznicy tragedii.


Jak podała niezależna "Nowaja Gazieta", wobec trzech kobiet sąd nakazał prace społeczne, ponieważ nie są one w stanie zapłacić grzywny. Dwie zostały skazane na kary grzywny w wysokości 20 tys. rubli (ponad 300 dolarów). Na prace społeczne w wymiarze 20 godzin sąd skazał m.in. przywódczynię organizacji Głos Biesłanu Ełłę Kiesajewą.


Podobną karę otrzymała również szósta kobieta, która nie uczestniczyła w proteście, ale była razem z innymi w chwili zatrzymania. Sąd uznał, że znajdowała się ona "w grupie kobiet" i "dopuszczała się komentarzy" - relacjonuje "Nowaja Gazieta".


Hasła oskarżające Putina


Według wcześniejszej relacji kobiety podczas obchodów w rocznicę tragedii zdjęły kurtki, pod którymi miały podkoszulki z hasłami oskarżającymi prezydenta Rosji, a akcja protestacyjna miała na celu żądanie wyjaśnienia okoliczności ataku. Interweniowała policja; kobiety zostały zatrzymane po opuszczeniu terytorium szkoły.


W szkole w Biesłanie zginęły dzieci i bliscy czterech kobiet; dwie z nich same wraz z dziećmi były wówczas zakładniczkami terrorystów.


W czwartek rozpoczęły się w Biesłanie trzydniowe obchody upamiętniające 12. rocznicę ataku na szkołę. Zajęli ją 1 września 2004 roku czeczeńscy rebelianci, domagający się wycofania rosyjskich wojsk federalnych z Czeczenii. Wzięli ponad 1100 zakładników, głównie dzieci, które uczestniczyły w uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego. 3 września rosyjskie siły specjalne zajęły budynek szturmem. Zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci. Rannych zostało 810 osób.


Chaotyczna akcja odbijania zakładników


Do zorganizowania ataku przyznał się Szamil Basajew, radykalny czeczeński dowódca polowy, który w Rosji był uważany za terrorystę nr 1. Basajew zginął w 2006 roku w wyniku eksplozji ciężarówki z materiałami wybuchowymi na terytorium Inguszetii, republiki sąsiadującej z Czeczenią. Służby specjalne Rosji utrzymują, że to one go zabiły.


Wiele okoliczności ataku na szkołę w Biesłanie pozostaje niewyjaśnionych, w tym przebieg chaotycznej akcji odbijania zakładników. Komisja parlamentarna w 2006 roku oczyściła z odpowiedzialności resorty siłowe i uznała, że to terroryści, a nie szturmujący szkołę, spowodowali eksplozję w budynku, która pochłonęła dziesiątki ofiar.


Rodziny ofiar zwróciły się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W lipcu zeszłego roku ETPCz dopuścił do rozpatrzenia siedem zbiorowych skarg. Trybunał ma ocenić, czy państwo rosyjskie uczyniło wszystko co możliwe, aby zapobiec atakowi, zminimalizować ofiary wśród zakładników oraz przeprowadzić obiektywne śledztwo w sprawie przyczyn tragedii.

 

PAP