Waszczykowski rozmawiał z Johnsonem w stolicy Brandenburgii przy okazji spotkania ministrów spraw zagranicznych krajów OBWE.

 

Szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że przedstawiciele polskiego rządu rozmawiają od miesięcy z brytyjskimi politykami o sytuacji Polaków w Wielkiej Brytanii. Przypomniał, że jednym z pierwszych gości w Warszawie po zmianie rządu był ówczesny premier David Cameron, a premier Beata Szydło odwiedziła Londyn zaraz po Paryżu - na początku roku.

 

Podczas tych wizyt "los i status Polaków jest omawiany", szczególnie od czasu, gdy zaczęły się poważne działania na rzecz Brexitu - powiedział Waszczykowski. Jak dodał, w sobotę Johnson przyjedzie z wizytą do Polski.

 

Nie znikniemy z Wielkiej Brytanii

 

- Nie da się postawić strażnika przy każdym cudzoziemcu - zauważył minister dodając, że w Wielkiej Brytanii mieszka wiele milionów obcokrajowców. - Natomiast oczekujemy, że rozpocznie się wielka akcja edukacyjna (mająca uświadomić Brytyjczykom - przyp. red.), że Brexit nie oznacza wyrzucenia gości z Wielkiej Brytanii czy też konieczności ich wyjazdu. Wszyscy ci, którzy pracują i mają legalny status, mają prawo funkcjonować w dalszym ciągu - zaznaczył Waszczykowski.

 

Jak podkreślił, premier Szydło oraz jej brytyjska odpowiedniczka Theresa May uzgodniły, że Brytyjczycy i Polacy będą mieli jednakowy status, że "będzie tutaj wzajemność, że będziemy wzajemnie chronić i bronić obywateli".

 

Pytany przez dziennikarzy, czy ataki na Polaków nie zostały sprowokowane agresywną kampanią przed referendum w Wielkiej Brytanii, Waszczykowski odparł, iż jego zdaniem Johnson ma świadomość, iż "przesadzono z kampanią".

 

Zabili go na ulicy

 

W sobotę wieczorem w miejscowości Harlow na południowym wschodzie Anglii grupa ponad 20 nastolatków napadła na dwóch Polaków na placu handlowym The Stow. Przybyły na miejsce patrol policji znalazł mężczyzn - 40-letniego Arkadiusza J. i jego 43-letniego kolegę - nieprzytomnych, leżących na chodniku. Obaj zostali natychmiast zabrani do szpitala. Arkadiusz J. zmarł w poniedziałek wieczorem w Addenbrooke Hospital w Cambridge w wyniku ran głowy. Drugi mężczyzna został wypisany po krótkiej hospitalizacji.

 

Policja w Harlow poinformowała w środę wieczorem, że nie posiada żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że zabójstwo Polaka było motywowane jego narodowością. "To zaledwie jeden z wątków śledztwa" -  przekazano.

 

PAP, wideo: Polsat News