- Dziś rano byłem przyjemnie zaskoczony stanem na godzinę 9 (godz. 8 w Polsce), bo poczynając od północy nie było ani jednego ostrzału. Mam nadzieję, że taka sytuacja utrzyma się dłużej - powiedział dziennikarzom.


Połtorak zwrócił uwagę, że w ostatnich dniach sytuacja na froncie była bardzo trudna i często dochodziło do prowokacji - pisze agencja Interfax-Ukraina. - Wczoraj odnotowaliśmy, że terrorystyczne ugrupowanie z rejonu lotniska (w Doniecku) ostrzeliwało zamieszkane dzielnice Doniecka, o co oskarżono nas - podkreślił minister.


Ocenił także, że manewry, prowadzone przez Rosję u granic Ukrainy, są niebezpieczne i - jak się wyraził - "prowokacyjne". - Siły zbrojne Ukrainy reagują na to, przygotowują się i obserwują sytuację. Ukraińska armia jest dziś, w porównaniu z 2014 rokiem, zupełnie inna. Doskonale rozumiemy, przed jakimi wyzwaniami stoimy - powiedział Połtorak.

 

"Czekamy na odpowiedź jednego człowieka, Putina"


W środę prezydent Poroszenko oświadczył, że ukraińska inicjatywa zawieszenia broni od 1 września uzyskała poparcie dwóch państw tzw. formatu normandzkiego - Niemiec i Francji. - 26 sierpnia, na moje polecenie moi przedstawiciele w trójstronnej grupie kontaktowej (w sprawie konfliktu na wschodzie Ukrainy) wystąpili z inicjatywą wstrzymania ognia od 1 września. Dziś nasi partnerzy z Francji i Niemiec poparli inicjatywę Ukrainy i teraz czekamy wszyscy na odpowiedź jednego człowieka, (prezydenta Rosji Władimira) Putina, który ponosi odpowiedzialność za agresję - powiedział prezydent Ukrainy.


Jak zaznaczył Poroszenko, pokój w Donbasie zależy wyłącznie od Rosji. Powtórzył też, że powinna ona wycofać z Ukrainy swoich żołnierzy i broń oraz zapewnić misji OBWE swobodny dostęp do wszystkich miejsc na linii starć, a także uwolnić jeńców.


PAP