Australijski urząd zarzuca Volkswagenowi, że sprzedał w ciągu ostatnich 5 lat 57 tys. samochodów źle poinformowanym klientom. Chce by koncern przyznał się do winy, zapłacił finansową karę i wykupił w mediach specjalne "korekcyjne" reklamy.


- Oczekujemy wyższych standardów zachowań koncernów, które zaopatrują australijskich konsumentów - stwierdził prezes urzędu Rod Sims.


Przedstawiciele australijskiego Volkswagena stwierdzili, że postępowanie przed sądem "nie przyniesie żadnych praktycznych korzyści konsumentom, bo firma wkrótce i tak wprowadzi zmianę oprogramowania aut".


- Najlepszym wyjściem dla klientów posiadających samochody z nieprawidłowym oprogramowaniem będzie wtedy zgłoszenie się do serwisu i dokonanie aktualizacji -  stwierdził szef australijskiego oddziału VW Michael Bartsch. 

 
Pozew urzędu ochrony konsumentów wymienia 10 modeli Volkswagena, których dotyczy problem.

 

Afera spalinowa
 
We wrześniu ubiegłego roku Volkswagen przyznał się do instalowania w swoich autach oprogramowania pozwalającego na manipulowanie pomiarem emisji spalin i zaniżanie pomiaru emisji tlenku azotu. Dotyczy to ok. 11 milionów samochodów tego koncernu na świecie.
 
Sytuacja pogorszyła się jeszcze, gdy w listopadzie najpierw wyszło na jaw, że Volkswagen mógł zaniżać poziom zużycia paliwa i emisji CO2 w przypadku ok. 800 tys. aut, głównie z silnikami diesla, a później - że problem ten może dotyczyć większej liczby samochodów benzynowych, niż poprzednio zakładano.
 
Z powodu afery koncern zamknął rok 2015 rekordową stratą w wysokości 1,4 mld euro.

 

BBC