W trakcie poświęconej bezpieczeństwu wewnętrznemu środowej debaty w drezdeńskim landtagu deputowany Sebastian Wippel zarzucił kanclerz Angeli Merkel, iż "zrezygnowała z kontroli nad Niemcami", a efektem jej polityki w sprawie uchodźców były akty terroru. - Niestety nie dosięgły one odpowiedzialnych za tę politykę - oświadczył.


Słowa te wywołały powszechne oburzenie, wyrażane zarówno przez polityków, jak i przez użytkowników mediów społecznościowych. Przewodniczący frakcji SPD w saksońskim parlamencie Dirk Panter zaznaczył, że Wippel jako policjant złożył służbową przysięgę, wykluczającą takie wypowiedzi.

 

"Wypowiedź padła ofiarą złośliwej interpretacji"


Deputowany AfD nie poczuwa się do winy. Jak oświadczył, chciał tylko wskazać, że obywatele muszą ponosić konsekwencje błędnej polityki i nie życzy "oczywiście nikomu śmierci". Dodał, iż jego wypowiedź padła ofiarą "złośliwej interpretacji".


33-letni Wippel jest komisarzem policji w swym rodzinnym mieście Goerlitz przy granicy z Polską. Do AfD wstąpił w 2013 roku, przedtem był przez trzy lata członkiem liberalnej Partii Wolnych Demokratów (FDP).


Z badań sondażowych wynika, że w wyborach do parlamentu krajowego Meklemburgii-Pomorza Przedniego w najbliższą niedzielę AfD może wyprzedzić kierowaną przez kanclerz Merkel CDU, pozostając jednak w tyle za SPD.

 

PAP