W minionych kilku latach w ramach pierwszego etapu "Programu Żuławskiego - 2030" na ochronę przeciwpowodziową Żuław wydano 520 mln zł. M.in. przebudowano ujście Wisły i odbudowano 75 km wałów przeciwpowodziowych.

 

W opublikowanym we wtorek dokumencie o wynikach kontroli "Ochrona przeciwpowodziowa oznacza całkowitego wyeliminowania ryzyka powodziowego". "Konieczne jest podejmowanie stałych wysiłków pozwalających na wykluczenie tego zagrożenia. Jest to szczególnie ważne w obliczu prognozowanych zmian klimatycznych, które w przyszłości mogą spowodować wzrost ryzyka powodziowego" - podkreśla NIK.

 

 

Izba zwraca uwagę, że "zwiększenie skuteczności ochrony przeciwpowodziowej nie Żuławskiego - 2030" na ochronę przeciwpowodziową Żuław wydano 520 mln zł. M.in. przebudowano ujście Wisły i odbudowano 75 km wałów przeciwpowodziowych.

 

Podaje, że wzrost skuteczności ochrony przeciwpowodziowej w Delcie Wisły jest efektem działań prowadzonych w latach 2009-2015 na Żuławach przez administrację rządową i samorządową, w tym realizacji strategicznego Programu "Kompleksowego zabezpieczenia przeciwpowodziowego Żuław - do roku 2030".

 

Chodzi m.in. o przebudowę ujścia Wisły do Zatoki Gdańskiej, tzw. kierownicy, dzięki której poprawił się odpływ wód i spływ lodu oraz o modernizację wałów przeciwpowodziowych, m.in. Wisły i jeziora Druzno. Także przebudowa Kanału Raduni oraz koryt rzek: Motława, Wąska i Dzierzgoń zwiększyła drożność i przepustowość przepływu wód i lodów.

 

 

NIK zauważa, że "realizację zadań z zakresu ochrony przeciwpowodziowej wspomaga również System Monitoringu Ryzyka Powodziowego, tzw. SMoRP, stworzony przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej". "Zapewnia on rozpoznanie i ocenę ryzyka powodziowego na obszarze Żuław, a także jego zmiany w czasie oraz identyfikację miejsc, które nie zapewniają wystarczającej ochrony przed zagrożeniami powodziowymi" - podano.

 

W swoim dokumencie Izba stwierdza, że system zarządzania kryzysowego "wymaga określenia standardów wyposażenia wojewódzkich magazynów przeciwpowodziowych, aby wyeliminować stwierdzone przez NIK przypadki braku gotowości ich wyposażenia do natychmiastowego użycia".

 

Jak podano, najistotniejsze ustalone przez NIK nieprawidłowości dotyczyły m.in. zaopatrzenia wojewódzkiego magazynu przeciwpowodziowego, prowadzonego przez Zarząd Melioracji w Elblągu. "Część sprzętu w magazynie nie była utrzymywana w gotowości do natychmiastowego użycia w sytuacji wystąpienia powodzi lub podtopienia" - czytamy w raporcie. Np. 74 proc. urządzeń takich jak agregaty i pompy było niesprawnych, a wyposażenie wszystkich łodzi było niekompletne (brakowało m.in. silników, wioseł, czy dulek).

 

Obowiązujące przepisy nakładają na samorząd województwa obowiązek wyposażenia i utrzymania wojewódzkich magazynów przeciwpowodziowych. Przepisy nie regulują jednak sposobu prowadzenia i zasad określania minimalnego wyposażenia takich magazynów.

 

"Nieprawidłowości wynikały w znacznej mierze z braku w budżecie"

 

Dyrektor Żuławskiego Zarządu Melioracji w Elblągu Cezary Terech powiedział, że nieprawidłowości w wyposażeniu magazynu przeciwpowodziowego wynikały w znacznej mierze z braku w budżecie tej instytucji środków finansowych na przeglądy sprzętu. Jak zastrzegł, objął swoje stanowisko w kwietniu, czyli już po zakończeniu kontroli przez NIK.

 

Dyrektor ocenił, że część sprzętu mechanicznego znajdującego się na stanie magazynu, np. pompy z lat '80 ub. wieku, nie nadawała się do użytku od wielu lat. Dlatego jest teraz likwidowana. Pozostały sprzęt - jak mówił - jest sprawny i poddawany bieżącej kontroli.

 

Terech zapewnił, że podjął już działania, aby doposażyć magazyn. Przyznał, że nie udało mu się uzyskać dofinansowania na ten cel od wojewody warmińsko-mazurskiego. Zwrócił się natomiast do Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie (któremu podlega elbląski zarząd melioracji) o zgodę na przesunięcie środków w budżecie, co ma umożliwić dokupienie brakujących elementów łodzi.

 

Izba ma zastrzeżenia także do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) w Gdańsku, który w latach 2009-2015 nie poddał obowiązkowym, okresowym (rocznym i pięcioletnim) kontrolom stanu technicznego 1227 budowli regulacyjnych (tzw. ostróg) na żuławskim odcinku Wisły.

 

NIK zauważa jednak, że "zarządy melioracji napotykały trudności i problemy w realizacji zadań związanych z zabezpieczeniem przeciwpowodziowym Żuław". Chodzi np. o zapewnienie dostatecznego finansowania zadań ochrony przeciwpowodziowej oraz szkody wyrządzone przez bobry.

 

Izba wnioskuje m.in. o określenie standardów

 

W celu poprawy skuteczności ochrony przeciwpowodziowej Żuław, NIK wnioskuje do Ministra Środowiska m.in. o rozważenie, we współpracy z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji (właściwym w sprawach zarządzania kryzysowego) potrzeby określenia standardów wyposażenia wojewódzkich magazynów przeciwpowodziowych oraz analizę struktury systemu podmiotów odpowiedzialnych za ochronę przeciwpowodziową pod kątem jej optymalizacji.

 

Za ochronę przeciwpowodziową odpowiadają administracje: rządowa (Minister Środowiska, Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, dyrektorzy regionalnych zarządów gospodarki wodnej i wojewodowie) i samorządowa (organy gmin, powiatów i województw). W ocenie NIK, "taka struktura jest skomplikowana. Np. za utrzymanie koryta Wisły na Żuławach odpowiada Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, a za utrzymanie wałów przeciwpowodziowych i terenów między nimi a korytem tej rzeki - Zarząd Melioracji w Gdańsku".

 

Rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska, Paweł Mucha powiedział, że "naprzeciw wnioskom NIK wychodzi przedłożony projekt ustawy Prawo Wodne". Wyjaśnił, że projekt zakłada powołanie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które w sposób kompleksowy ma zarządzać publicznymi wodami śródlądowymi, przede wszystkim w zakresie ochrony przeciwpowodziowej.

 

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że obecnie jest wiele instytucji, które zarządzają bezpieczeństwem przeciwpowodziowym, kompetencje są rozproszone i w związku z tym mamy chaos, co niestety było widoczne w wielu sytuacjach kryzysowych w ostatnich latach - dodał.

 

Podkreślił, że projekt ustawy wprost mówi, że publicznymi wodami śródlądowymi powinna zarządzać jedna instytucja. Opłaty z tytułu poboru wody będą, jak powiedział Mucha, "w całości zasilały budżet tej instytucji, która ma być docelowo samofinansująca się (…) i ma dbać o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe w kraju".

 

Jak powiedział, ministerstwo jest przekonane, że przyczyni się to znacząco do poprawy skuteczności ochrony przeciwpowodziowej nie tylko Żuław, ale całego kraju. - Wiemy, że nie stanie się to z dnia na dzień natomiast powołanie takiej instytucji ma wytyczyć kierunek i strategię zarządzania najbardziej newralgicznymi miejscami zagrożonymi powodzią, a które obecnie m.in. z powodu rozproszenia kompetencji nie są od kilkudziesięciu lat rozwiązywane - powiedział rzecznik resortu środowiska.

 

Powiedział, że nowa instytucja prawdopodobnie będzie też odpowiedzialna za wojewódzkie magazyny przeciwpowodziowe. - Wydaje nam się, że ta współpraca (między Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie a instucjami odpowiedzialnymi za magazyny - red. ) jest konieczna, żeby w sposób kompleksowy i właściwy zarządzać rzekami w Polsce tak, aby gwarantować bezpieczeństwo przeciwpowodziowe w kraju - dodał.

 

Wyraził nadzieję, że projekt ustawy "niebawem wejdzie pod obrady rządu a jesienią zostanie skierowany do prac w parlamencie". Przyznał, że ministerstwo liczy, że ustawa wejdzie w życie od stycznia 2017 roku.

 

Żuławy zajmują obszar ponad 2,1 tys. km kw., z czego ponad 450 to tereny depresyjne. Na obszarze tym, wykorzystywanym w dużej mierze na potrzeby rolnictwa, mieszka 250 tys. ludzi. Uważane są za jeden z najbardziej zagrożonych powodziami obszar Polski. Ewentualna powódź mogłaby zagrozić m.in. mieszkańcom Gdańska, Nowego Dworu Gdańskiego i Elbląga, ale też - gdyby doszło do zalania gdańskiej rafinerii czy hałdy fosfogipsów w Wiślince - spowodować klęskę ekologiczną.

 

polsatnews.pl, PAP