Trump ma polecieć do Meksyku w środę rano i wrócić tego samego dnia, aby wieczorem w Phoenix w stanie Arizona wygłosić zapowiadane wcześniej przemówienie na temat imigracji.


Jak podała telewizja Fox News, Trump oznajmił na Twitterze, że „przyjął zaproszenie” meksykańskiego prezydenta Enrique Peny Nieto i poleci w środę do Meksyku. Ma tam rozmawiać o imigracji i wolnym handlu USA z Meksykiem.

 

 
Oczekuje się, że w swym przemówieniu w Phoenix kandydat GOP wyjaśni, jakie jest ostatecznie jego stanowisko w sprawie nielegalnych imigrantów w USA, których liczbę szacuje się na 10 do 12 milionów. Trump zapowiadał początkowo, że wszyscy będą deportowani, ale ostatnio dał do zrozumienia, że jako prezydent nie wybierze tak drastycznego rozwiązania.


Wywołało to dezorientację i konsternację wśród jego zwolenników, ponieważ radykalne ograniczenie nielegalnej imigracji było uważane za rdzeń jego programu. Zapowiedź budowy „muru” na granicy z Meksykiem ma wielu zwolenników, a samo hasło spotyka się z reguły z największą owacją na wiecach Trumpa.


Trudna organizacja wizyty


Na spotkaniach z wyborcami kandydat GOP powtarza, że budowę muru sfinansuje Meksyk, ponieważ kraj ten winien jest USA miliony dolarów, które zarobił dzięki układowi o wolnym handlu NAFTA, niekorzystnym dla Ameryki.


W ostatni piątek prezydent Nieto zaprosił do Meksyku Trumpa, jak również kandydatkę Demokratów, Hillary Clinton.


Wizyta w Meksyku została podobno zaplanowana w niedzielę, ale obserwatorzy w USA zastanawiają się jak sztab kampanii Trumpa rozwiąże liczne logistyczne problemy związane z taką podróżą. Nowojorski miliarder ma wprawdzie własny samolot, ale wizyta prezydenckiego kandydata w obcym kraju przygotowywana jest zwykle przez kilka tygodni. Trump, podobnie jak Clinton, ma ochronę Secret Service. Nie wiadomo, ilu jej agentów pojedzie z nim do Meksyku.


Meksyk nie zapłaci za mur


Warto też pamiętać, że Nieto oświadczył w lipcu, że „nie ma mowy, aby Meksyk zapłacił za taki mur”, jaki na południowej granicy chce postawić Trump.


We wtorek wieczorem (czasu USA) Trump odwiedził Everett w stanie Washington. W wygłoszonym tam przemówieniu ponownie wzywał Afroamerykanów i Latynosów, aby porzucili Partię Demokratyczną i Hillary Clinton, a zaufali jemu, jako prawdziwemu obrońcy ich interesów.


- Co macie do stracenia głosując na mnie? - mówił do tłumu zgromadzonego w miejscowej hali kongresowej.


Obiecywał nowe miejsca pracy, ożywienie przemysłu, naprawę infrastruktury i uszczelnienie granic. Zapowiedział też renegocjację układów handlowych.

 

PAP