- My, członkowie Solidarności, którzy jesteśmy w tym związku od 1980 roku, nie wychodziliśmy z pierwszej Solidarności, nie zapisywaliśmy się do drugiej Solidarności; jesteśmy od początku w tym samym związku - Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym "Solidarność" i nikt i nic tego nie zmieni - podkreślił szef "S" podczas uroczystości w sali BHP Stoczni Gdańskiej.

 

- Dzisiaj próbują niektóre środowiska głośno krzyczeć, lamentować, że zawłaszczamy sobie Solidarność. Nie, myśmy Solidarność uratowali od zagłady, bo na początku lat 90. Solidarność już nie była niektórym potrzebna: "zrobili swoje, mogą iść do muzeum" - mówił szef "S".

 

Przywołał słowa Jana Pawła II skierowane do działaczy Solidarności, który powiedział: "Władza przechodzi z rąk do rąk a wy, ludzie Solidarności, macie być z robotnikami". Przywołał też spotkanie z 2012 roku w sali BHP "Platformy Oburzonych", wspólnego projektu Solidarności i ruchu skupionego wokół Pawła Kukiza.

 

Gdzie jest miejsce "Solidarności"

 

- Dzisiaj część Platformy Oburzonych służy ojczyźnie w Sejmie, a my jako związek zawodowy Solidarność jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być, czyli stoimy po stronie pracowników. Jesteśmy związkiem zawodowym. Jeżeli będzie potrzeba, to będziemy jeszcze ściślej współpracować z każdą władzą, która widzi podmiotowość pracownika, która traktuje pracownika w sposób podmiotowy, a nie przedmiotowy, bo taka jest nasza rola - oświadczył Piotr Duda.

 

Na wstępie swego przemówienia szef "S" zaznaczył, że zaproszenie na obchody otrzymał także pierwszy przewodniczący NSZZ "Solidarność" Lech Wałęsa i jeśli się pojawi, to zostanie zaproszony do wygłoszenia wystąpienia.

 

Podpisanie porozumienia w Gdańsku 31 sierpnia 1980 r. między komisją rządową a komitetem strajkowym i powstanie Solidarności stały się początkiem przemian 1989 roku: obalenia komunizmu i końca systemu pojałtańskiego. Porozumienie w sali BHP Stoczni Gdańskiej podpisali przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego Lech Wałęsa i wicepremier Mieczysław Jagielski.

 

PAP