Śledztwo w sprawie podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych, m.in. z Warszawy i Łodzi, Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła przed kilkoma dniami. Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu Ministerstwa Cyfryzacji.

 

"Obecnie nie ujawniono przypadku udostępnienia danych osobowych z rejestru PESEL osobom nieuprawnionym" - informowała prokuratura we wtorkowym komunikacie. Sprawę badają też resorty cyfryzacji i sprawiedliwości oraz samorząd komorniczy.

 

"RPO z uwagą obserwuje przebieg działań podejmowanych w tej sprawie przez organy państwa i instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo danych osobowych" - napisano w komunikacie RPO Adama Bodnara.

 

Dodano w nim, że w związku z tym rzecznik skieruje do: Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Krajowej Rady Komorniczej oraz Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych wnioski o przedstawienie informacji, na jakim etapie znajduje się wyjaśnianie sprawy oraz co udało się do tej pory ustalić.

 

Chodzi też o zabezpieczenia przed odpowiedzialnością finansową z powodu wykradzionych danych

 

"Zależnie od rozwoju sytuacji, w Biurze RPO analizowane będą fakty i podejmowane stosowne działania. Ich celem będzie zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa oraz wsparcie w sytuacjach, gdyby doszło do wykorzystania danych osobowych w sposób niezgodny z prawem. Rzecznik ma przy tym nadzieję, że nie będzie takiej konieczności" - zaznaczono w komunikacie RPO.

 

Zapewniono, że jednocześnie rzecznik będzie analizował, czy obywatele posiadają już teraz w pełni dostępne procedury zabezpieczenia się przed odpowiedzialnością finansową, gdyby ktoś skorzystał z ich danych w sposób nieuprawniony.

 

"Zbierając dane osobowe, państwo nakłada na siebie bezwzględny obowiązek ich ochrony. Informacje z bazy PESEL nigdy nie powinny trafić w niepowołane ręce" - przypomniał RPO.

 

Ministerstwo cyfryzacji: nie było wycieku danych ani cyberataku

 

Resort cyfryzacji w zawiadomieniu wskazywał, że konkretni komornicy pobierali miesięcznie od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy rekordów z bazy PESEL. We wtorek minister cyfryzacji Anna Streżyńska zapewniła, że nie było żadnego wycieku danych, żadnego cyberataku na dane w zbiorach PESEL. Zapowiedziała jednocześnie audyt oprogramowania, którego używają komornicy do pobierania danych osobowych z bazy PESEL.

 

Także prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek mówił, że "na razie w tej sprawie nic nie wskazuje na wyciek danych lub ich kradzież". Przypominał, że dopiero w listopadzie 2015 r. weszły w życie przepisy wyrównujące wpływ spraw do komorników. Wcześniej bowiem następowała znaczna koncentracja dużej części spraw egzekucyjnych w 10 proc. kancelarii komorniczych. Po zmianie prawa komornik wybrany przez wierzyciela m.in. musi - od 1 stycznia 2016 r. - odmówić prowadzenia sprawy, gdy wpływ wszystkich spraw do jego kancelarii w danym roku przekroczy 10 tysięcy.

 

Tymczasem - jak zaznaczał Fronczek - postępowanie dotyczy czasu od marca 2015 r.  - Największa kancelaria objęta sprawą miała roczny wpływ około 1 mln spraw, zaś pozostałe kilkaset tysięcy. Wystąpienie o zapytanie w każdej sprawie, czyli z około milionem zapytań nie jest niczym nadzwyczajnym - oceniał.

 

PAP