Gość Bartosza Kurka zapytany o stołeczną panoramę, w której w ciągu ostatnich dwudziestu lat wyrosło kilkanaście nowych wieżowców, zauważył, że warszawskie centrum z pewnością nie jest pełne instytucji finansowych. To aluzja do wizyty wicepremiera Mateusza Morawieckiego w Anglii, który zabiega o przeniesienie się po Brexicie banków z Anglii do Polski.

 

Bez złudzeń o city

 

- Jeżeli przez city rozumiemy city ekonomiczne, to nie jest city w skali nawet regionu. Żaden z tych wieżowców nie należy do dużego banku europejskiego. Giełda pozostaje średniakiem. Nie łudźmy się - zauważył Orłowski.

 

Ekonomista przyznał ponadto, że ucieczka banków z Londynu nie jest pewna i jest uzależniona od warunków, na jakich nastąpi Brexit. Według Orłowskiego kluczowy jest tzw. paszport europejski, który daje dostęp do rynku w całej Wspólnocie.

 

Dla Warszawy tylko mały kawałek z całego tortu

 

W razie odejścia banków z Wielkiej Brytanii głównym beneficjentem będą Niemcy. 

 

- Warszawa to nie Frankfurt. Pieniądz przyciąga pieniądz, tam już są instytucje finansowe, jest wielka giełda. Tam są podejmowane decyzje. Jeśli banki będą przenoszone, to raczej do Frankfurtu. Paryż się stara, ale raczej nie ma szans - powiedział Orłowski.

 

- To, na co liczy wicepremier Morawiecki, to przyciągnięcie usług na rzecz banków, które wcale nie muszą być tam, gdzie centrale. Około 200 tys. osób w Polsce pracuje w działalności tego typu, z czego 150 tys. na rzecz polskich banków, a 50 tys. na rzecz tych, które nie mają siedzib w Polsce - tłumaczył.

 

Zła atmosfera wokół rządu

 

Prof. Orłowski zauważył dodatkowo, że Polsce nie sprzyja także "atmosfera" dookoła rządu PiS. - Ona nie pomaga premierowi Morawieckiemu, nawet jeśli ma dobre argumenty za Warszawą - podsumował.

 

Polsat News