Zwracając się do zebranych w sali BHP Stoczni Gdańskiej sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych, Piotr Duda zapewnił: "Wasz testament będzie realizowany aż do skutku, bo po to jesteśmy jako związkowcy z Solidarności i to w imieniu całego Związku Zawodowego Solidarność mogę wam przyrzec".

 

Szef "Solidarności" mówił, że jednym z postulatów robotników strajkujących w sierpniu 1980 roku były wolne soboty. - My chcemy wolnych niedziel, ograniczenia handlu w niedzielę, bo niedziela jest dla Boga i rodziny - stwierdził.

 

- Zebraliśmy na dzień dzisiejszy ponad 350 tys. podpisów. 2 września składamy projekt w samo południe u pana marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego - zapowiedział Duda.

 

Dodał, że społeczeństwo chce ograniczenia handlu w niedzielę. Oświadczył też, że podpisy będą zbierane aż do momentu podpisania ustawy przez prezydenta, "żeby pokazać rządzącym, że to nie jest garstka ludzi", lecz miliony.

 

Wieczorem w Polsat News do inicjatywy odniósł się szef komitetu stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Powiedział, że rząd patrzy na nią "z zainteresowaniem, jak na każdą inicjatywę obywatelską". "Deklarujemy, że na pewno tak jak nad każdą inicjatywą obywatelską pochylimy się (nad tym) i nie zostanie odrzucone w pierwszym czytaniu" - powiedział.

 

Chodzi także o obniżenie wieku emerytalnego

 

Przewodniczący "Solidarności" zaznaczył, że postulatem Sierpnia było także obniżenie wieku emerytalnego. Solidarność chce powrotu do poziomu sprzed reformy wprowadzonej przez rząd PO-PSL. - Poprzedni politycy nie chcieli nas słuchać mimo wielkich protestów i milionów zebranych podpisów - powiedział Duda.

 

Zaznaczył, że związek będzie zabiegał o wprowadzenie rozwiązań dotyczących okresu składkowego. - Wiemy, że nie można wszystkiego na raz wprowadzić, ale dla nas jest to bardzo ważne, bo to także jest postulat sierpniowy – podkreślił.

 

Wałęsa nie przyszedł

 

Przed wystąpieniem Piotra Dudy zebranych poinformowano, że pierwszy przewodniczący "Solidarności", b. prezydent Lech Wałęsa nie skorzystał z zaproszenia na ten punkt obchodów. - Przykro nam jest, że nie jest z nami pierwszy przewodniczący - powiedział obecny przewodniczący związku.

 

Zaznaczył przy tym, że w sali BHP są obecni b. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz oraz poseł Jerzy Borowczak (obaj PO), którzy byli inicjatorami strajku w Stoczni Gdańskiej. - Dawno was tu nie było. Dobrze, że dzisiaj jesteście - zwrócił się do nich Duda.

 

Szef "Solidarności" zaapelował też do rządzących, by tych, którzy łamią prawa pracownicze traktować tak samo jak tych, którzy łamią prawo karne. Podkreślił przy tym, że próby zakładania związków zawodowych w zakładach pracy często kończą się zwolnieniami działaczy.


Zbiórka podpisów od czerwca
 
Akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele rozpoczęła się w czerwcu. Obok Solidarności i innych związków zawodowych zaangażowały się w nią również organizacje społeczne i katolickie, stowarzyszenia oraz organizacje zrzeszające pracodawców z branży handlowej w tym m.in. Polska Grupa Supermarketów, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług czy Kongregacja Przemysłowo-Handlowa.
 
W projekcie ustawy ograniczającej handel w niedziele znalazły się liczne wyjątki. Czynne w tym dniu będą mogły być min. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach oraz kioski z prasą.
 
Handlować będą mogły być również małe, osiedlowe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Autorzy projektu ustawy zakładają, że to właśnie drobni sklepikarze obok pracowników handlu najbardziej skorzystają na nowych przepisach.
 
Projekt zakłada też ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże. Jak wynika z wyliczeń autorów projektu, ograniczenie handlu w niedziele nie tylko nie spowoduje zmniejszenia obrotów i tym samym konieczności redukcji zatrudnienia, ale w początkowym okresie nawet zwiększy obroty sklepów.
 

PAP, polsatnews.pl