Rzeczniczka PiS Beata Mazurek jest zdania, że w sprawie ewentualnego "wycieku" danych z bazy PESEL należy poczekać na wyjaśnienia.

 

"Myślę, że one w ciągu kilku dni się pojawią, potem będziemy podejmować decyzje, czy popierać taki wniosek w Sejmie, czy nie, ale życie i praktyka polityczna wskazuje, że my nie uciekamy od trudnych tematów, czy tematów wywołanych przez media lub opozycję i kiedy jest potrzeba, żeby mówić o pewnych rzeczach podczas posiedzenia Sejmu, to to robimy" - zapewniła posłanka PiS.

 

Na wcześniejszej konferencji prasowej we wtorek posłanka PO Maria Janyska mówiła, że "od kilku dni Polska żyje informacją, która była podana przez rząd, przez Ministerstwo Cyfryzacji i na jej podstawie zostało wszczęte postępowanie prokuratorskie, że wyciekły, nie wiadomo jakie ilości, danych osobowych Polaków".

 

12 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji zawiadomiło organy ścigania o nieprawidłowościach przy pobieraniu przez kancelarie komornicze danych obywateli z bazy PESEL. Według resortu cyfryzacji nie było "wycieku" danych ani włamania hakerskiego, ale należy wyjaśnić, co było powodem dużej liczby zapytań ze strony kancelarii komorniczych. Jak podano, chodzi o dane ok. 1,4 mln obywateli. Podejrzenia specjalistów wzbudziła nie tylko znaczna liczba tych zapytań, ale również fakt, że były one wysyłane w nocy.

 

"Chaos informacyjny"

 

Janyska zarzuciła rządowi, że w sprawie wycieku danych z bazy PESEL, wprowadził "chaos informacyjny". "Codziennie są podawane inne dane dotyczące tego prawdopodobnego wycieku, a rząd mówi w tej chwili, choć sam sprowokował tę sytuację, że Polacy nie powinni być zaniepokojeni, aczkolwiek nie dziwi się Ministerstwo Cyfryzacji, że ten niepokój wśród nich istnieje. Żądamy od polskiego rządu, by nie straszył Polaków, ale żeby dbał o ich bezpieczeństwo" - powiedziała Janyska.

 

PO chce, by na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które zaplanowane jest w dniach 5-6 września, resort cyfryzacji przedstawił "rzetelną informację" na temat tego ile ewentualnie danych osobowych "wyciekło".

 

"Jaki to był odsetek w stosunku do dotychczas pobieranych danych, czy te dane wyciekły, czy były normalnie pobrane, dlaczego dziwi czyjaś praca w nocy" - dodała posłanka Platformy.

 

"Nocny" transfer danych

 

Poseł PO i były minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki ocenił na wtorkowej konferencji, że "nocny" transfer danych osobowych nie jest "ewenementem". "Wtedy bardzo często są mniej obciążone serwery i kanały informatyczne, natomiast problem powstał rzeczywiście na skutek chaosu informacyjnego" - stwierdził Halicki.

 

PO chce, by rząd przedstawił swą informację w ramach "informacji bieżącej", która jest stałym punktem każdego posiedzenia Sejmu.

 

Przed kilkoma dniami Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania danych z systemu PESEL przez pięć kancelarii komorniczych. Sprawę bada także samorząd komorniczy. Również GIODO zapowiedział, że wystąpi do prokuratury o przekazanie informacji na temat poczynionych ustaleń.

 

W poniedziałek prokuratura poinformowała, że dotychczas nie stwierdzono wycieku danych z systemu PESEL do osób nieuprawnionych. O tym, że w tej sprawie nie ma powodów do niepokoju zapewniał też we wtorek rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

 

PAP