Pawlak przypomniał, że w 2007-2008 r. PSL zaproponował ws. reprywatyzacji "takie rozwiązanie, jak przy rozdziale akcji na giełdzie". - Kładziemy na stół pulę, mówiliśmy wtedy o 10 mld dolarów, a w tamtym czasie było to 20 mld zł i otwieramy zgłaszanie się wszystkich, którzy mają jakieś tytuły do roszczeń reprywatyzacyjnych - tłumaczył były premier.


"Środowisko Andrzeja Dudy też uczestniczyło w rządach"


- Dobrze, żeby każdy mówił za siebie - powiedział Pawlak, komentując wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy na uroczystości pogrzebowej "Inki" i "Zagończyka".


Duda podkreślił, że "to nie jest smutny dzień. (…) Jeżeli smucić się to tylko z tego powodu, że aż 70 lat czekać trzeba było na ten pogrzeb i aż 27 lat po 1989 roku. O ile do 89. roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali

»Inkę« i »Zagończyka«, to przecież po 89. roku teoretycznie nie".


- Andrzej Duda reprezentuje środowisko, które też uczestniczyło w rządach i miało czas w poprzednich latach na takie inicjatywy. Ważne, żeby poprzez własne działania, także na poziomie lokalnym i osobistym, bohaterów przypominać i uczcić – dodał Pawlak.


"Nie muszę się tak bardzo napinać"


Zdaniem byłego prezesa PSL, partia ta jest "za bardzo nastawiona na poważne uprawianie polityki, a za mało zręczna w robieniu całego tego bajeru, wrażenia i tworzeniu iluzji". 


- Może w zakresie zwodzenia i uwodzenia wyborców nie mamy takich talentów jak inni, ale za bardzo się skupiamy na sprawach poważnych. W wielu wystąpieniach polityków PSL jest troska o państwo, choć znajdują się w opozycji - dodał.


Zapytany, czy zamierza ponownie kandydować na prezesa PSL, odpowiedział: "miałem już ogromny dar od losu, że dwukrotnie byłem prezesem PSL i wielokrotnie w rządzie". - Nie muszę się tu tak bardzo napinać, choć zależy mi, żeby sprawy w kraju szły w dobrym kierunku - podkreślił Pawlak.

 

Polsat News