Według prokuratury, zorganizowana grupa przestępcza działała od 2012 do 2014 roku, a jej główną działalnością był obrót paliwami, które sprowadzano do Polski z krajów nadbałtyckich.

 

Mechanizm przestępstwa polegał na tym, że paliwa faktycznie kupione za granicą, były legalnie odprawiane po przekroczeniu granicy, odprowadzane miały być podatki i akcyza. Następnie paliwo poprzez tworzone przez przestępców kolejne spółki sprzedawane były odbiorcom w Polsce. Przy czym pierwsza ze spółek, która miała odprowadzić 23 proc. podatek VAT do Skarbu Państwa, po krótkim okresie działalności, znikała z rynku albo wykazywała w fikcyjnych dokumentach inną działalność gospodarczą niż obrót paliwami. W związku z tym redukowała należny do zapłacenia Skarbowi Państwa podatek VAT, albo wykazywała, że nie powinna go w ogóle płacić.

 

"Mózg i architekt procederu"

 

Na ławie oskarżonych zasiadło 14 osób odpowiadających m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, oszustwa i wyłudzenia skarbowe. Akt oskarżenia w sumie zawierał ponad 70 zarzutów dot. przestępstw skarbowych. Sąd wydając we wtorek wyrok uznał 13 osób winnych zarzucanych im czynów, zaś jednego przedsiębiorcę uniewinnił.

 

Na karę 4,5 roku bezwzględnego więzienia sąd okręgowy w Olsztynie skazał Karola J., który - jak ustalił sąd - był "mózgiem i architektem całego przestępczego procederu". Mężczyzna, który miał doświadczenie w handlu paliwami, zorganizował cały system transakcji. Jego pomocnikiem w prowadzeniu przestępczej działalności gospodarczej był Grzegorz M. pseudonim "Predator" vel "Grabarz", którego sąd skazał na karę 10 lat pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 300 tysięcy złotych. "Predator" to członek zorganizowanej grupy przestępczej działającej na początku 2000 roku w Olsztynie i okolicach.

 

W obecnej sprawie dotyczącej niepłacenia podatku VAT Grzegorz M. ze względu na swoją przeszłość przestępczą miał odgrywać rolę ochroniarza i człowieka od rozwiązywania trudnych spraw. Miał np. egzekwować płatności albo nie dopuszczać, by z przestępczego procederu wycofywali się kontrahenci.

 

Jak podkreślił sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski wobec Karola J. zastosowano niższy wyrok, ponieważ po zatrzymaniu mężczyzna zaczął współpracować z organami ścigania i ujawnił mechanizm przestępczego działania. Także dzięki wyjaśnieniom Karola J. udało się zatrzymać innych podejrzanych. Obecnie Karol J. ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości i jest ścigany listem gończym.

 

"Pieniądze prawdopodobnie wyprowadzone z Polski"

 

Według sądu, przestępcza działalność zorganizowanej grupy spowodowała ogromne straty w budżecie państwa, wynoszące blisko 40 mln zł. "Niewiele się udało odzyskać z tych pieniędzy, najprawdopodobniej zostały wyprowadzone z Polski i tam trafiły do przestępców. Status społecznej szkodliwości zarzucanych oskarżonym czynów jest bardzo wysoki" - podkreślił sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski.

 

Sąd nałożył na oskarżonych obowiązek naprawienia szkody w takiej wysokości, na jaką uszczuplili wpływy do budżetu państwa, czyli 40 mln zł.

 

Pozostałe osoby zasiadające na ławie oskarżonych zostały skazane na kary od 2,5 roku pozbawienia wolności do 1,5 roku więzienia. Czterem oskarżonym sąd zawiesił wykonanie kary. Podejrzani ci byli w procederze przestępczym figurantami. Przestępcy wykorzystując ich trudną sytuacjężyciową i płacąc niewielkie wynagrodzenie, pozyskiwali od nich dane osobowe, na które mogli zakładać kolejne spółki.

 

PAP