W przemówieniu na konferencji francuskich ambasadorów w Pałacu Elizejskim podkreślił, że "absolutną koniecznością jest wstrzymanie walk i powrót do negocjacji".

 

Mówiąc o Turcji, wskazał, że jej decyzję o wysłaniu wojsk na terytorium Syrii przeciwko dżihadystom z IS "można całkowicie zrozumieć po atakach, jakich Turcja doświadczyła, i w kontekście kontroli granicy". Jednak Turcja rozpoczęła również "operację przeciwko Kurdom, którzy sami walczą z Państwem Islamskim ze wsparciem koalicji" międzynarodowej dowodzonej przez USA - ubolewał francuski prezydent.

 

Zaproszenie dla Putina

 

Hollande wypowiedział się również na temat udziału Rosji w syryjskim konflikcie. Jak ocenił, "od niemal roku zapewnia ona wsparcie reżimowi Baszara el-Asada, który wykorzystuje to dla bombardowania rebeliantów, ale także ludności cywilnej, co jest w interesie wszelkich ekstremistów".

 

Podkreślił, że Rosja nie może ignorować doniesień o użyciu broni chemicznej przez siły lojalne wobec władz w Damaszku i wezwał ją do poparcia apelu Francji o potępienie ataków w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

 

"Nikt, żaden stały członek Rady Bezpieczeństwa nie ma interesu w tym, aby użycie broni chemicznej stało się powszechne" - mówił, czyniąc aluzje do Chin i Rosji, które wetują wszelkie słowa potępienia pod adresem reżimu w Damaszku.

 

Wezwał do współpracy z Rosją i poinformował, że na październik zaprosił do Francji rosyjskiego prezydenta Władimira Putina.

 

Rozmowy o partnerstwie z USA "ugrzęzły"

 

Prezydent Francois Hollande oświadczył także we wtorek, że Francja "nie chce utrzymywać iluzji", że umowę o partnerstwie handlowo-inwestycyjnym (TTIP) między Stanami Zjednoczonymi a UE można będzie zawrzeć "przed końcem roku" i mandatu prezydenta USA Baracka Obamy.

 

Jak oznajmił podczas konferencji ambasadorów w Pałacu Elizejskim, rozmowy na temat porozumienia "ugrzęzły" i "w dalszym ciągu są zbyt nieproporcjonalne". W obecnej sytuacji nie może być porozumienia przed końcem roku - dodał. "Najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić, to jasno to przyznać, zamiast przedłużać dyskusje, które na tej podstawie nie mogą zostać zamknięte" - powiedział Hollande.

 

Wcześniej francuski sekretarz stanu ds. handlu zagranicznego Matthias Fekl zapowiadał, że rząd w Paryżu we wrześniu opowie się za przerwaniem obecnej rundy negocjacji.

 

"Nie ma już we Francji politycznego poparcia dla tych negocjacji" między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi - tłumaczył Fekl w radiu RMC.

Jego zdaniem w trwających rozmowach brakuje równowagi. "Amerykanie nic nie dają albo rzucają ochłapy" - powiedział, zauważając, że sojusznicy "nie tak powinni negocjować". "Stosunki między UE a USA nie są na odpowiednim poziomie" - ocenił przedstawiciel francuskiego rządu.

 

"Negocjacje należy jasno i definitywnie zakończyć, żeby ponownie je rozpocząć na dobrym fundamencie" - zaznaczył.

 

Fekl oświadczył, że właśnie takie stanowisko Francja przekaże we wrześniu na nieformalnym spotkaniu odpowiedzialnych za sprawy handlowe unijnych ministrów w Bratysławie.

 

Wicekanclerz Niemiec: negocjacje zakończyły się fiaskiem

 

W niedzielę wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel wyraził opinię, że negocjacje w sprawie TTIP de facto zakończyły się fiaskiem.

 

W reakcji na te słowa rzecznik KE Margaritis Schinas zapewnił w poniedziałek, że Komisja - która w imieniu rządów państw UE prowadzi negocjacje w sprawie umowy - jest gotowa sfinalizować porozumienie przed końcem roku. Poinformował, że szef KE Jean-Claude Juncker podczas ostatniego szczytu unijnego pytał każdego z przywódców europejskich, czy jest za, czy przeciw prowadzeniu rozmów z Amerykanami w sprawie TTIP i "Komisja jeszcze raz otrzymała mandat, by zakończyć te negocjacje".

 

Transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne (TTIP), jak oficjalnie nazywana jest przyszła umowa o wolnym handlu między UE a USA, ma doprowadzić do stworzenia największej strefy wolnego handlu na świecie. Docelowo ma wykraczać dużo dalej niż dotychczasowe porozumienia handlowe, polegające jedynie na redukcji stawek celnych. Umowa w swych założeniach przewiduje usunięcie barier regulacyjnych czy wzajemne uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów.

 

PAP