Zwycięzca ma zastąpić obecnego szefa państwa Toomasa Hendrika Ilvesa, którego druga i zarazem ostatnia kadencja kończy się w październiku.

 

Trzecia runda była "dogrywką" między byłym unijnym komisarzem Siimem Kallasem z Estońskiej Partii Reform i byłą minister edukacji Mailis Reps; w drugiej rundzie uzyskali oni więcej głosów niż były kanclerz sprawiedliwości (kontrolujący zgodność aktów władzy państwowej i samorządów z konstytucją oraz ustawami) Allar Joks.

 

Przewodniczący parlamentu Eiki Nestor wycofał się z wyścigu prezydenckiego po poniedziałkowym głosowaniu. Swą kandydaturę zgłosił Siim Kallas, który w pierwszej rundzie nie startował.

 

W tej sytuacji prezydenta wybierze 335-osobowe Kolegium Elektorskie. Składa się ono z deputowanych (101 osób) i z 234 przedstawicieli organów samorządowych. Do zwycięstwa podczas tego głosowania, które odbędzie się prawdopodobnie 24 września, wystarczy kandydatowi poparcie zwykłej większości.

 

Może dojść do powiększenia grona kandydatów

 

Kallas i Reps automatycznie pozostają w wyścigu prezydenckim, ale Kolegium Elektorskie może zdecydować o powiększeniu grona kandydatów. Agencja dpa pisze, że możliwa jest kandydatura bezpartyjnej minister spraw zagranicznych Mariny Kaljurand, którą - jak pokazują sondaże - najwięcej Estończyków chętnie widziałoby jako głowę państwa.

 

Prezydent Estonii jest wybierany przez parlament na pięcioletnią kadencję (możliwe są maksymalnie dwie kolejne kadencje). Szef państwa pełni głównie funkcje reprezentacyjne. Do jego nielicznych prerogatyw należy mianowanie premiera; jeżeli dwóch kolejnych kandydatów nie uzyska akceptacji parlamentu lub nie zdoła stworzyć rządu, prawo zgłoszenia kandydata przejmuje parlament.(

 

PAP