Rzeczniczka Ine Van Wymersch powiedziała, że pięć osób zostało zatrzymanych w pobliżu laboratoriów krótko po zgłoszeniu pożaru. Jak poinformowała, ok. godz. 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek samochód staranował ogrodzenie wokół gmachu, a następnie doszło do eksplozji i pożaru.

 

Wcześniej prokuratura przekazała, że zdarzenie raczej było "aktem kryminalnym", a "hipoteza aktu terrorystycznego nie została potwierdzona". "Jest oczywiste, że wiele osób ma interes w tym, aby usunąć obciążające je dowody. Trwa śledztwo i rozważane są różne tropy" - głosi komunikat.

 

Eksplozja, którą słyszeli okoliczni mieszkańcy, była spowodowana najprawdopodobniej przez łatwopalne materiały wewnątrz budynku.

 

Na miejsce przybyło około 30 strażaków, którzy szybko ugasili pożar. Spowodował on duże zniszczenia, ale nikt nie ucierpiał. Do eksplozji doszło w dzielnicy Neder-Over-Heembeek, w północnej części stolicy Belgii.

 

Belgia jest w stanie podwyższonego pogotowia od czasu skoordynowanych ataków, w których 22 marca w brukselskim metrze i na lotnisku Zaventem zginęło ponad 30 osób.

 

PAP