Badacze przyłożyli dużą wagę do szczegółów - mieszkańcy "bazy" mogli ją opuszczać wyłącznie w skafandrach kosmicznych. Gleba na wulkanie także przypomina tą, którą zastaną w przyszłości pierwsi ludzie na Marsie. Z powodu wysokości nad powierzchnią morza (w szczytowym punkcie wulkan Mauna Loa ma 4169 metrów) na terenie nie było roślinności.

 

Kompleks, w którym sześć osób spędziło rok, to kopuła o średnicy 11 metrów i wysokości 6 metrów.

 

Jak przetrwać w kosmosie

 

To najdłuższy tego typu eksperyment na Hawajach, ale nie pierwszy. Poprzednio "baza" była zamieszkiwana przez cztery miesiące, a później przez osiem.

 

W skład grupy wchodził francuski astrobiolog, niemiecki fizyk i czterech Amerykanów - pilot, architekt, lekarz oraz gleboznawca.

 

W ciągu roku naukowcy musieli radzić sobie przy ograniczonych zapasach oraz... z własnym towarzystwem. Aby uniknąć konfliktów personalnych, każdy z członków misji miał swój zakres obowiązków.

 

Według francuskiego członka załogi Cypriena Verseux, eksperyment dowiódł, że załogowa misja na Marsa jest jak najbardziej możliwa. - Uważam, że możemy pokonać technologiczne i psychologiczne przeszkody - powiedział.

 

Christiane Heinicke z Niemiec dodała, że grupa była w stanie wyprodukować wodę w sposób, który powinien funkcjonować także na Marsie.

 

Prym wciąż wiodą Rosjanie

 

Eksperyment zorganizował Uniwersytet Hawajski, a sfinansowała go NASA.

 

Dłużej w odosobnieniu przebywali tylko członkowie rosyjskiej misji, którzy spędzili 520 dni w moskiewskim hangarze.

 

The Guardian, polsatnews.pl, wideo: UNIVERSITY OF HAWAII/Reuters, foto: PAP/EPA/UNIVERSITY OF HAWAII NEWS/HANDOUT