Przejęte miejscowości były dotychczas pod kontrolą Rady Wojskowej Dżarabulusu - kurdyjskich sił wchodzących w skład wspieranego przez Stany Zjednoczone sojuszu Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) - która wycofała stamtąd swoje siły.

 

Jak podaje agencja Reutera, powołując się na źródła wśród rebeliantów, wspierani przez Turcję syryjscy opozycjoniści planują w ciągu kilku dni odbić również miasto Manbidż, które od niedawna znajduje się pod kontrolą należącej do SDF kurdyjskiej milicji Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG). W połowie sierpnia - po trwającej dwa miesiące operacji wojskowej przy wsparciu sił amerykańskich - YPG przejęło kontrolę nad Manbidżem, odbijając miasto z rąk dżihadystów z Państwa Islamskiego.


Dżeb el-Kusa jest kontrolowana przez lokalnych bojowników wspieranych przez siły kurdyjskie. Według Obserwatorium 25 bojowników również zginęła w tureckich nalotach, jednak na razie nie podano szczegółowych danych.

 

Jednocześnie Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie poinformowało, że w tureckich nalotach sił powietrznych i ostrzałach artylerii na północy Syrii zginęło w niedzielę 35 cywilów. Wcześniej podawano informację o 20 zabitych cywilach i 50 rannych w kontrolowanej przez siły kurdyjskie miejscowości Dżeb el-Kusa leżącej ok. 14 km na południe od syryjskiego miasta Dżarabulus przy granicy z Turcją. Kolejne 15 osób zginęło w nalotach na pobliską al-Amarnę.


Operacja wymierzona w Państwo Islamskie


Również w sobotę tureckie lotnictwo zbombardowało pozycje kurdyjskich rebeliantów oraz domy cywilów w al-Amarna, niedaleko Dżarabulusu. Rada Wojskowa Dżarabulusu - kurdyjskie siły wchodzące w skład wspieranego przez Stany Zjednoczone sojuszu Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) - informowała, że były ofiary wśród cywilów.


Kroki tureckiej armii wpisują się w trwającą od środy operację wojskową w północnej Syrii, wymierzoną w Państwo Islamskie i YPG, której celem jest kres częstych ataków na pograniczu turecko-syryjskim. Zdaniem obserwatorów jednym z celów ofensywy Turcji w Syrii jest powstrzymanie Kurdów z YPG przed zajęciem strategicznie położonego Dżarabulusu.


Milicja YPG (Ludowe Jednostki Samoobrony) uważane są przez władze w Ankarze za organizację terrorystyczną, ale Stany Zjednoczone udzielają im poparcia, widząc w nich poważną siłę zwalczającą dżihadystów z Państwa Islamskiego.

 

PAP