Gabriel, pełniący funkcję ministra gospodarki i technologii w rządzie Angeli Merkel przyznał, że w ciągu 14 spotkań negocjacyjnych obie strony doszły do konsensusu w zaledwie jednej spośród 27 poruszanych kwestii. Ostatnie spotkanie pomiędzy przedstawicielami USA a UE miało miejsce w lipcu w Brukseli.

 

"Nie chcemy ulec wobec amerykańskich żądań"

 

Negocjacje w sprawie TTIP nie przebiegały jednomyślnie. Wielu czołowych polityków europejskich wyrażało zaniepokojenie możliwymi skutkami porozumienia. Zwracano uwagę także na niechęć Amerykanów do pójścia na kompromis i zaakceptowania zmian proponowanych przez władze UE.

 

- Negocjacje z USA de facto nie powiodły się, ponieważ my, Europejczycy, nie chcemy ulec wobec amerykańskich żądań - powiedział wicekanclerz.

 

Gabriel podsumował negocjacje TTIP mówiąc, że zaproponowana umowa o wolnym handlu między UE a Kanadą (CETA) byłaby bardziej sprawiedliwa dla wszystkich stron.

 

Niechętni Clinton i Trump

 

Transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne, jak oficjalnie nazywane jest to porozumienie, ma doprowadzić do stworzenia największej strefy wolnego handlu na świecie. Docelowo ma wykraczać dużo dalej niż dotychczasowe umowy handlowe, polegające jedynie na redukcji stawek celnych. Układ w swych założeniach przewiduje usunięcie barier regulacyjnych czy wzajemne uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów.

 

Jeszcze niedawno rządom Niemiec i Stanów Zjednoczonych bardzo zależało na domknięciu rozmów ws. TTIP jeszcze przed wyborami prezydenckimi w USA. Kandydaci do tego urzędu - Hillary Clinton i Donald Trump - są do umowy nastawieni sceptycznie.

 

polsatnews.pl