Zapytany, czy Rosja poparłaby rezolucję w tej sprawie, Ayrault podkreślił, że nie dostrzega żadnych argumentów, które przemawiałyby przeciwko potępieniu użycia broni chemicznej.

 

Wspólne śledztwo ONZ i Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej wykazało, że armia syryjska dokonała w kwietniu 2014 i w marcu 2015 roku dwóch ataków z użyciem broni chemicznej. Także dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS) dokonali takiego ataku w kwietniu ubiegłego roku - poinformowano w opublikowanym w środę raporcie.

 

"Musimy wysłać konkretne sygnały"

 

W sobotnim wywiadzie dla francuskiego dziennika "Le Monde" Ayrault powiedział, że raport daje szansę skłonienia Rosji do zaakceptowania rezolucji potępiającej reżim prezydenta Baszara el-Asada i wznowienia negocjacji politycznych. Powtórzył to stanowisko w niedzielę w Weimarze po spotkaniu szefów dyplomacji państw Trójkąta Weimarskiego.

 

- Po prostu nie możemy zignorować tego raportu. Musimy wysłać konkretne sygnały (...) - podkreślił Ayrault.

 

Szef francuskiej dyplomacji ujawnił też, że przeprowadził ostatnio długą rozmowę z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, który zgodził się, że negocjacje polityczne są jedynym sposobem na zakończenie kryzysu w Syrii.

 

Moskwa zapewniła w czwartek, iż jest gotowa pracować z ONZ nad odpowiedzią na raport. Ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin powiedział, że nie należy się spodziewać w tej sprawie "sporu między Rosją a USA".

 

Amerykanie chcą pociągnąć winnych do odpowiedzialności

 

Użycie broni chemicznej w Syrii potępiły USA, zapowiadając dążenie do pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Waszyngton wezwał wszystkie państwa członkowskie ONZ i kraje, które podpisały Konwencję o Zakazie Broni Chemicznej, w tym także Rosję i Iran, aby przyłączyły się do amerykańskiej inicjatywy w tej sprawie.

 

Także szef dyplomacji Niemiec Frank-Walter Steinmeier ostro potępił użycie broni chemicznej w Syrii. Podkreślił, że liczy na to, że Rada Bezpieczeństwa ONZ wykaże się koniecznym zdecydowaniem, "by położyć kres tym przerażającym praktykom".

 

PAP