Kazania wygłaszane w Wielkim Meczecie w Brukseli są nagrywane i publikowane w internecie. W ten sposób tutejsi imamowie przekonują, że do radykalizowania wiernych nie przykładają ręki.

 

- Można powiedzieć, że od czasu zamachów trwa polowanie na czarownice – powiedział Ndiaye Mouhameth Galaye, imam w Wielkim Meczecie w Brukseli.

 

Powrót zradykalizowanych obywateli

 

W związku z coraz bardziej możliwa klęską bojowników tzw. Państwa Islamskiego, belgijskie władze przygotowują się na powrót swoich zradykalizowanych obywateli. Według ostatnich danych belgisjkiego wywiadu, w Syrii wciąż walczy ok. 260 Belgów.

 

W arabskich dzielnicach wielu belgijskich miast prawie każdy zna kogoś, kto wyjechał na dżihad.

 

- Oni czują się tu dyskryminowani, a jedyni ludzie, którzy okazują im szacunek to źli ludzie, ze złymi zamiarami. Ale oni dają się nabrać na ich obietnice, wyjeżdżają, niszcząc rodziny. To bardzo smutne, to są ludzie tacy jak ja, którzy tu się urodzili, nie rozumiem dlaczego tak kończą – powiedział Munir, mieszkaniec Mechelen.

 

Kamery i sędziowie

 

Receptę na zapobieganie radykalizacji młodych muzułmanów znalazł burmistrz Mechelen, miasta z którego do tej pory nikt nie wyjechał do Syrii. Bart Somers przede wszystkim nie pozwala na to, by w Mechelen powstawały arabskie getta. - Jeśli całą społeczność postawimy do jednego kąta, to wyświadczamy tym największą przysługę właśnie "Państwu Islamskiemu”, bo nawet ci dobrzy, sfrustrowani, przejdą na złą stronę – uważa Somers.

 

O to by nie przeszli, dba również policja i setki kamer przemysłowych. W Mechelen na jednego mieszkańca przypada ich najwięcej w całej Belgii.

 

W Brukseli od września prace zaczynają nowi sędziowie, którzy będą zajmować się jedynie sprawami związanymi z terroryzmem. Taką walkę z radykalizacją krytykuje brukselski imam. 

 

- To nie powinny być drakońskie metody, elektroniczne bransoletki i tym podobne. Młodym, którzy schodzą z dobrej drogi, trzeba po prostu pomagać. Tym powinni zająć się belgijscy politycy i szkoły – powiedział Galaye.

 

Powinny zająć się tym również meczety. Tymczasem, choć po marcowych zamachach w Brukseli, tutejsi imamowie obiecali przeprowadzić kursy walki z radykalizacja, to w Wielkim Meczecie w Brukseli żadne lekcje do tej pory się nie odbyły. - Jeśli imam mówi, że to zadanie dla polityków, to to jest nonsens. To na nim spoczywa odpowiedzialność, bo to on przemawia do tych młodych ludzi. Powinien być mostem między nimi a nami, ale najwyraźniej nie chce nim być – ocenił Somers.

 

Polsat News