- Rajd katyński jedzie z misją: budzić pamięć, a jednocześnie poszerzać mapę historyczną miejsc, do których nie docierają nawet instytucje państwowe. Chcemy chronić je od zniszczenia i zapomnienia - powiedział ksiądz Dariusz Stańczyk, komandor i kapelan XVI Międzynarodowego Rajdu Katyńskiego.

 

Pokonali ok. 2500 km

 

Uczestnicy rajdu, w którym jadą obecnie 54 osoby, pokonali dotychczas około 2500 kilometrów. Byli m.in. w Porycku na Wołyniu, gdzie w lipcu 1943 roku ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 200 Polaków, we Lwowie, Trembowli, Jazłowcu, Kamieńcu Podolskim, Barze, Chmielniku i Winnicy.

 

W odwiedzanych miejscach motocykliści spotykają się z mieszkającymi na Ukrainie Polakami i przekazują im pomoc. - Wieziemy dary od Polaków dla biednych domów, rodzin, dla sióstr zakonnych, by Polska była z nas dumna - podkreślił komandor Rajdu.

 

Teraz Rosja

 

Z Bykowni, gdzie motocykliści złożyli wieńce i zapalili znicze na Polskim Cmentarzu Wojennym, Rajd Katyński wyruszy do Rosji.

 

Polski Cmentarz Wojenny w Bykowni, który upamiętnia 3435 polskich więźniów aresztowanych i zamordowanych przez NKWD w 1940 roku na Ukrainie w ramach zbrodni katyńskiej, otwarto w 2012 roku. W tym sosnowym lesie pochowane są również polskie ofiary stalinowskiego Wielkiego Terroru z lat 1937-1938.

 

Największą grupę zamordowanych stanowią Ukraińcy i przedstawiciele innych narodowości ZSRR - ofiary represji komunistycznych. Byli to przede wszystkim tzw. wrogowie władzy sowieckiej, którzy zginęli przeważnie od strzału w głowę. Pochowani są tam na obszarze ok. 5 hektarów.

 

PAP