Jak podaje agencja Reutera, choć akcja ratunkowa po trzęsieniu ziemi wciąż trwa, niewielkie są już nadzieje na znalezienie żywych wśród ruin miasteczek dotkniętych przez kataklizm.

 

W sobotę rano prezydent Mattarella udał się do położonych w regionie Lacjum najbardziej poszkodowanych miejscowości. Jak podaje włoski dziennik "La Stampa", prezydent rozmawiał z ratownikami i dziękował im za ich pracę. Rozmawiał także z mieszkańcami: Nie zostawimy was samych. Nie martwcie się - obiecał.

 

Po uroczystościach pogrzebowych prezydent i premier spotkali się z żałobnikami. - Razem zdecydujemy, co dalej, ale najważniejsze to by się nie załamywać - powiedział premier Renzi do młodej osoby.

 

Najnowszy bilans tragedii to 291 ofiar śmiertelnych - wynika z danych włoskiej Obrony Cywilnej. Dotychczas spod gruzów służbom ratowniczym udało się wydostać 238 żywe osoby.

 

2,5 tys. ludzi bez dachu nad głową

 

W środę nad ranem trzęsienie ziemi o sile 6,2 w skali Richtera nawiedziło środkowe Włochy. Najciężej dotknięte zostały miejscowości na styku regionów Umbria, Lacjum i Marche. Według włoskiego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii od tego czasu w rejonie nastąpiło ponad 1,3 tys. wstrząsów wtórnych; najmocniejszy o sile 4,2 w skali Richtera.


W wyniku katastrofy ok. 2,5 tys. ludzi pozostało bez dachu nad głową.

 

PAP, Polsat News