Na konferencji prasowej mówił, że wszystkie siły polityczne w kraju powinny wspólnie poszukać rozwiązania dotyczącego reprywatyzacji. Jak zauważył, nie zna ugrupowania, które byłoby przeciwko reprywatyzacji, „no bo trzeba oddać przynajmniej część tego, co zostało zabrane”. Trzeba jednak mieć świadomość - podkreślił - że państwa polskiego nie stać na uregulowanie zobowiązań w 100 procentach.


- Stąd też apel do wszystkich innych ugrupowań politycznych, czyli do PiS, Platformy, PSL, Kukiz'15, żebyśmy mogli wspólnie poszukać rozwiązania. Nie jest to kwestia trudna intelektualnie. Bardziej jest to kwestia tego, gdzie znaleźć kompromis pomiędzy roszczeniami, a możliwościami finansowymi Skarbu Państwa - ocenił lider Nowoczesnej.


"Nie ma nic gorszego niż dzika reprywatyzacja"


Jego zdaniem jeżeli nie będzie ustawy reprywatyzacyjnej, to wówczas zwrot nieruchomości będzie się odbywał poprzez postępowania sądowe. I - jak ocenił - będzie to gorsze rozwiązanie, bo „dzikie”.


- Jak się popatrzy na miasto Warszawę widać, że reprywatyzacja tak sobie działa, jest przypadkowa. Raz jest dla kogoś korzystna, drugi raz procesy toczą się latami. Nie ma nic gorszego niż dzika reprywatyzacja - stwierdził Petru.


- Ci, którzy mają pieniądze, to te nieruchomości mogą odzyskać, lub istotne odszkodowanie, a ci, którzy pieniędzy nie mają, nie odzyskają nieruchomości. To jest państwo takie co najmniej niesprawiedliwe - dodał.


"Pod tym dywanem jest tak brudno, że wstyd go podnieść"


Powtórzył też, że oczekuje od prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, a także całego zarządu PO pełnej przejrzystości. - Jeżeli się jeden brud zamiata pod dywan, drugi, trzeci, to potem pod tym dywanem jest tak brudno, że aż wstyd ten dywan podnieść. Obawiam się, że taka sytuacja jest teraz właśnie w Warszawie - podkreślił.


Dodał, że być może konieczne okażą się decyzje personalne na wyższym szczeblu, niż dyrektorzy. - Bo przecież nie jest tak, że dyrektorzy byli źli, a reszta była dobra. Prawdopodobnie niestety jest tak, że mamy większą odpowiedzialność polityczną i chciałbym wiedzieć oczywiście o tym, kto w Platformie, czy również PiS, o tej aferze wiedział. Dlaczego nie było wcześniej żadnego rodzaju działań - zastanawiał się Petru.


Ocenił, że taka sytuacja, kiedy wszyscy „na mieście wiedzą, że jest coś nie tak, inni przymykają oczy, a nikt się nie dowie”, świadczy bardzo źle o naszym państwie.


Jak podkreślił, dobrze się stało, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz widzi błędy, które zostały popełnione. - Pytanie jest takie, czy przez 10 lat tego nikt naprawdę nie widział. Czy niezbędna była akcja medialna, ale również bardzo mocny nacisk polityków, w tym nasz, z apelem o to, żeby sytuację wyjaśniać i osoby odpowiedzialne za tę sytuację poniosły formalne konsekwencje - mówił Petru.

 

PAP