Reforma szkół zakłada m.in., że od 1 września 2017 r. sześcioletnie szkoły podstawowe przekształcą się w ośmioletnie, rozpocznie się proces wygaszania gimnazjów oraz uruchomione zostaną pierwsze klasy szkół branżowych I stopnia (mają one zastąpić obecne zawodówki, będą to placówki dwustopniowe).

 

- Teraz pisane są podstawy programowe, równolegle będą odbywać się bardzo precyzyjnie protokołowane spotkania z wydawnictwami. W 2017 roku będziemy mieć pierwszą klasę w nowym rytmie - powiedziała szefowa MEN.

 

Wyjaśniła, że "w czwartej klasie uczniowie będą nauczani propedeutyki, czyli jak uczyć się przedmiotu, np. matematyki czy języka polskiego". Według niej najtrudniejszym etapem kształcenia będzie koniec szkoły podstawowej, który będzie musiał "przygotować do czteroletniego kształcenia w liceum i szkole branżowej".

 

Minister o zwolnieniach nauczycieli

 

Zalewska odniosła się także do wyliczeń  Związku Nauczycielstwa Polskiego, który wylicza, że w najbliższym czasie może stracić pracę 37 tys. nauczycieli gimnazjów i 7-8 tys. nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego.

 

Sławomir Broniarz, prezes ZNP w rozmowie z Radiem Zet podkreślił, że za "chaos" odpowiada minister edukacji. Dodał, że wprowadzane zmiany są "operacją na żywym organizmie". Ponadto przyznał, że "jeżeli żaden nauczyciel nie straci pracy, to uda się do pani minister z bukietem kwiatów".

 

"Czekam na kwiatki, tym bardziej od pana prezesa Broniarza"

 

- To będzie miał pewnie nie raz i nie dwa okazję, dlatego, że jeszcze niedawno mówił, że reforma sześciotaktów się nie uda, a  tymczasem ponad 82 proc. uważa, że sześciolatek uczy się w przedszkolu. Jednocześnie grzmiał, że będzie ponad 15 tys. zwolnień związanych właśnie z tą reformą - powiedziała Zalewska.

 

Szefowa MEN wyjaśniła, że ostateczne dane na ten temat pojawią się dopiero 31 sierpnia, "ale na pewno  jest tak, że większość zwolnień i to ok. 7 tys. dotyczy przede wszystkim nauczycieli liceów ogólnokształcących, szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjów. A w wypadku wczesnoszkolnego nauczania, będą to nauczyciele zatrudnieni na umowę na czas określony". - Więc już czekam na kwiatki, tym bardziej od pana prezesa Broniarza - dodała minister edukacji.

 

Polsat News