Ujawnił aferę dopingową w Rosji. Sąd w Moskwie zajął jego nieruchomości

Sport
Ujawnił aferę dopingową w Rosji. Sąd w Moskwie zajął jego nieruchomości
PAP/EPA/FABRICE COFFRINI

Rosyjskie służby zajęły własność Grigorija Rodczenkowa, byłego szefa laboratorium antydopingowego w Moskwie - podała agencja Interfax, powołując się na swoje źródło. 57-latek przebywający obecnie w USA jest ścigany w swoim kraju za ujawnienie szczegółów rosyjskiej afery dopingowej. Agencja nie precyzuje, o której nieruchomości mowa. Informuje, że to kolejne rewizje i konfiskaty ws. Rodczenkowa.

W czwartek agencja Interfax, powołując się na swoje źródło, poinformowała, że decyzją rosyjskiego sądu zajęto nieruchomość należącą do Rodczenkowa. Informator nie precyzuje, o której nieruchomości mowa. Według agencji, organy ścigania w sierpniu przeprowadziły nowe rewizje i konfiskaty w sprawie Rodczenkowa.

 

Rosyjskie służby wszczęły w czerwcu przeciwko byłemu dyrektorowi śledztwo w sprawie domniemanego nadużycia władzy. Postanowiono również, że przed wymiarem sprawiedliwości odpowiedzą wszystkie osoby sprawujące w latach 2009-2013 funkcje kierownicze w Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej.

 

Wcześniej rosyjski Komitet Śledczy poinformował, że zbiegły do USA Rodczenkow sprzedawał niedozwolone leki oraz niszczył testy dopingowe rosyjskich sportowców.

 

Medaliści na dopingu

 

12 maja "The New York Times" opublikował artykuł, w którym Rodczenkow ujawnił, że dziesiątki rosyjskich zawodników, w tym 15 złotych medalistów zimowych igrzysk w Soczi, było na dopingu. Sportowcy brali udział w "programie dopingowym", którego celem było zdominowanie olimpiady w swoim macierzystym kraju.

 

Świadectwo byłego dyrektora zostało wykorzystane w dochodzeniu Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) ws dopingu w Rosji, w wyniku którego agencja rekomendowała dla MKOl-u odsunięcie wszystkich rosyjskich sportowców od udziału w igrzyskach w Rio.

 

Interfax, polsatnews.pl

zdr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze