Bilans śmiertelnych ofiar trzęsienia ziemi w środkowych Włoszech wzrósł do ponad 240. 190 osób zginęło w regionie Lacjum, a ponad 50 w Marche. Pod gruzami wciąż może znajdować się ok. 1500 osób. 368 jest rannych.


- Nie wiemy ile osób zaginęło, koncentrujemy się na miejscach, gdzie według mieszkańców mogą być ludzie. To nie znaczy, że zapominamy o innych miejscach – podkreślił Luca Cari, rzecznik straży pożarnej.


Podkreślił, że w nocy, kiedy jest cisza ratownicy przeszukiwali miejsca, gdzie nie było żadnych sygnałów o zaginionych osobach. – Mamy 30 ratowników, psy, potrzebny sprzęt i nie przestajemy szukać ani na chwilę – dodał.


"Pod gruzami wciąż mogą być ludzie"


- Nie wiem ile osób już znaleźliśmy, to się zmienia, ale najczęściej znajdujemy ciała. Przekazujemy je naszym kolegom, którzy zajmują się opisywaniem i identyfikacją zwłok. Nie liczymy ofiar, szukamy przede wszystkim żywych. Pod gruzami wciąż mogą być żywi ludzie i rozpaczliwie czekać na nasz ratunek – zaznaczył Cari.


Urszula Rzepczak podkreśliła, że na miejscu potrzebna jest pomoc. Ludzie czekają na namioty, koce i okrycia, ponieważ noce są zimne, a dach nad głową straciło ok. 2,5 tys. osób. Korespondentka Polsat News poinformowała, że na miejscu wciąż zdarzają się wstrząsy wtórne. Ostatni był o sile 4,3 w skali Richtera i trwał ok. 4 sekundy.


Na godz. 18:00 zaplanowano spotkanie regionalnej Rady Ministrów, która będzie debatować nad uchwaleniem stanu wyjątkowego, który pozwoli uruchomić pieniądze z funduszu pomocowego, liczącego 250 mln euro.

 

Polsat News, AP