Zawarcie układu ogłoszono w Hawanie, w obecności przedstawicieli Kuby i Norwegii, które były mediatorami w rozmowach pokojowych.

 

Historyczne porozumienie, osiągnięte po 4 latach rokowań, musi być jeszcze zaaprobowane przez Kolumbijczyków w drodze referendum. Prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos Calderon oświadczył na konferencji prasowej w środę, że przedłoży tekst układu do rozpatrzenia parlamentowi (Kongresowi), ale niezależnie od tego 2 października odbędzie się referendum, w którym ostateczną decyzję podejmą obywatele.

 

Warunki pokoju

 

Układ przewiduje m. in. rozwiązanie oddziałów partyzanckich FARC oraz zobowiązuje rząd Kolumbii do przeprowadzenia radykalnej reformy rolnej, modyfikacji programu walki z podziemiem narkotykowym oraz rozszerzenia interwencji państwa w najbardziej zaniedbanych rejonach kraju.

 

Wojna partyzancka w Kolumbii była jednym z najdłużej trwających konfliktów zbrojnych na świecie i doprowadziła kraj na skraj upadku. Rebelianci, uzyskujący dochody m. in. od plantatorów i handlarzy kokainą, walczyli z wojskami rządowymi dążąc do obalenia - jak twierdzili - "oligarchów będących sługusami USA".

 

Tragiczny bilans starć

 

Wojna kosztowała życie ponad 220 tys. osób. Dziesiątki tysięcy uznawanych jest za zaginione a ponad 5 mln musiało uciekać ze swoich domów.

 

Rebelianci zmuszeni zostali w końcu do podjęcia rokowań z rządem po serii dotkliwych porażek na polu walki i w rezultacie stałego topnienia własnych szeregów, do obecnego poziomu 7 tys. żołnierzy.

 

Rokowania pokojowe rozpoczęły się w listopadzie 2012 r. w Hawanie, jednak brak wzajemnego zaufania powodował, że ich postęp był bardzo powolny. Przełom nastąpił we wrześniu ub. r. kiedy prezydent Santos przedstawił w Hawanie kompromisową propozycję przewidującą m. in. zbadanie zbrodni wojennych dokonanych przez obie strony, ukaranie winnych i wypłacenie odszkodowań ofiarom.

 

PAP