- Kilku napastników zaatakowało Amerykański Uniwersytet w Kabulu. Zgłoszono także strzelaninę i wybuch w tym rejonie - podaje Reuters powołując się na miejscowych urzędników. - W środku obiektu znajdowali się amerykańscy profesorzy i nawet kilkuset studentów - informują.

Fotoreporter AP Massoud Hossaini, który znajduje się na terenie kampusu, relacjonował na Twitterze, że napastnicy wkroczyli do budynku Uniwersytetu. W jednym z tweetów napisał, że może to być już jego ostatni z wpisów i prosił o pomoc. - Podszedłem do okna, żeby zobaczyć, co się dzieje. Na zewnątrz zobaczyłem normalnie ubranego osobnika. Strzelił do mnie - relacjonował.

 

Jego kolega Mustafa Kazemi informował później, że Hossaini został ranny.

Mohammad Salim Rasouly, szef szpitali w stolicy Afganistanu, powiedział Reuterowi, że co najmniej jeden uczeń został zabity, a 22 jest rannych. Przedstawiciel resortu zdrowia Hedjatullah Stanikzai powiedział, że ofiarą śmiertelną jest ochroniarz zatrudniony przez uniwersytet i że wśród rannych jest zagraniczny wykładowca.

 

Student przebywający na terenie kampusu przekazał Reuterowi w rozmowie telefonicznej, że został uwięziony wewnątrz uczelni. - Utkwiliśmy w salach wykładowych, słyszymy wybuchy na zewnątrz - powiedział agencji.

 

O godz. 21 (polskiego czasu) Reuters informował o szturmie sił specjalnych, które chcą odbić zakładników.

 

Abdullah Fahimi, student, któremu udało się uciec, powiedział agencji Reuters, że skręcił kostkę, gdy skakał z okna. - Wielu studentów uciekając z budynku skakało z drugiego piętra. Niektórzy mają złamane nogi - mówił Fahimi.

 

Reuters