Były polityk, który specjalizuje się w tematyce wschodniej w Polsat News powtórzył swoje słowa sprzed kilku dni mówiąc o tym, że sytuacja, z którą mamy do czynienia na Wschodzie, "to tzw. wojna zastępcza, proxy war, czyli realnie wojna Rosji z Zachodem, której terytorium operowania jest Ukraina". Jak zaznaczył, w tym kontekście "intencje Putina są oczywiste".

 

- To zbyt teatralne jeśli chodzi o wojnę. Chodzi o negocjacje. I widać, że chodzi o negocjacje w grupie normandzkiej (składającej się z przedstawicieli Ukrainy, Francji, Niemiec i Rosji, powołanej w celu rozstrzygnięcia konfliktu we wschodniej Ukrainie - red.), bez udziału Ukrainy - dodał przedstawiciel Instytutu Nauk Politycznych PAN.

 

Zdaniem Pawła Kowala oceniając napięcia na wschodzie, należy także "zwrócić uwagę na sytuację na Kremlu". - Putin czuje się zagrożony, stąd wymiana elit i ruchy wojskowe. To tradycja rosyjska, że jeśli są jakieś problemy, to się szuka wojny - powiedział.

 

Dlatego, jak podkreślił, "jeśli doprowadzono do napięciu, do jakiego doprowadził Kreml, trzeba się szykować także na najgorsze", ale "na zasadzie ubezpieczenia".

 

W tym kontekście, jak dodał, niemiecki rząd, który po raz pierwszy od końca zimnej wojny zachęca obywateli do robienia zapasów pozwalających przetrwać 10 dni w przypadku poważnego kryzysu, płynące ze wschodu sygnały "odczytał roztropnie".

 

"Eskalowanie napięcia"

 

Kilka dni temu "Financial Times" napisał o eskalowaniu przez Rosję napięcia przy granicy z Ukrainą i wyraził opinię, iż decydując się tam na pokaz siły przed szczytem G20 Kreml chce wymusić ustępstwa na państwach zachodnich, począwszy od złagodzenia sankcji.

 

Brytyjski dziennik odnotował że Rosjanie rozmieścili tysiące żołnierzy w rejonie na północ od Briańska, na wschód od Rostowa nad Donem, na południu Krymu i na zachód od separatystycznego mołdawskiego Naddniestrza. Zdaniem gazety Putin może stawiać na to, że eskalując przemoc i prowokując gniewną reakcję Kijowa uda mu się doprowadzić do zerwania jedności państw europejskich i uzyskania korzystnej dla Moskwy reinterpretacji porozumień z Mińska.

 

Polsat News, PAP