Ścieżka rowerowa zniknęła. Tak chciał proboszcz

Polska
Ścieżka rowerowa zniknęła. Tak chciał proboszcz
Google.com

Wierni nie mieli gdzie w niedzielę parkować aut, więc proboszcz parafii w Kleosinie (woj. podlaskie) wysłał pismo do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Białymstoku. Drogowcy przyjechali i uznali, że ścieżka rowerowa w tym miejscu zagraża bezpieczeństwu. Stwierdzili też, że nie ma sprawy, bo po drugiej stronie ulicy też jest ścieżka, która "stanowi przestrzenne powiązanie komunikacyjne tras rowerowych".

"Przestrzenne powiązanie komunikacyjne tras rowerowych" występuje na odcinku ok. 700 metrów, dokładnie przed kościołem. Ks. Anthony Erragudi, wikary parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Kleosinie nie ukrywał, że to parafia stoi za likwidacją ścieżki. - Nie mamy parkingów, więc głównie w niedzielę cała ulica była zastawiona samochodami naszych wiernych, ścieżka rowerowa także - mówił dziennikarzom serwisu poranny.pl.


Na zastawianie ścieżki reagowali rowerzyści, którzy nie mogli swobodnie przejechać wyznaczoną dla nich trasą. Wzywali policję, która przyjeżdżała i karała kierowców mandatami.

 

"Zamknięcie ścieżki usprawni ruch"


Proboszcz parafii postanowił ulżyć wiernym i wysłał pismo do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Białymstoku, by zajęli się sprawą. Urzędnicy przyjechali na wizję lokalną i stwierdzili, że rowerowa w tym miejscu zagraża bezpieczeństwu, a także,  że jej zamknięcie w tym miejscu usprawni ruch - choć w piśmie o decyzji Mirosław Hanczaruk, zastępca dyrektora ds. utrzymania  ZDW w Białymstoku, nie wyjaśnił, w jaki sposób. 


poranny.pl

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze