Aleksei K. został zatrzymany w grudniu 2015 roku w Suchowoli. Okazało się, że w specjalnie skonstruowanych skrytkach samochodu audi przewozi duży przemyt narkotyków. Za przejazd z Hiszpanii do Estonii miał dostać 5 tys. euro. Po zatrzymaniu trafił do aresztu, w którym przebywa do dziś.

 

Nie wiedział co przewozi

 

Sąd przyjął, że Rosjanin współdziałał z innymi, nieustalonymi osobami i nie uznał za prawdziwe wyjaśnień, iż nie wiedział co przewozi. Jak mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Marzenna Roleder, z zebranych dowodów wynika, iż oskarżony został zwerbowany w Estonii a jego rola nie ograniczała się tylko do samego przewozu.

 

Za przekazane mu pieniądze kupił samochód, na zlecenie przejechał nim do Hiszpanii (miał to być wyjazd turystyczny z rodziną), tam zostawił auto w umówionym miejscu na 10 dni rzekomo do naprawy, gdy w rzeczywistości w tym czasie auto było przerabiane do przewozu haszyszu.

 

- Sąd uznaje, że to jest absolutnie linia obrony oskarżonego. Pojechał po to, żeby zabrać narkotyki i przewieźć je, biorąc rodzinę ze sobą, żeby ten przejazd uwiarygodnić - mówiła sędzia Roleder. Przypomniała, że Aleksei K. został zatrzymany z haszyszem na gorącym uczynku.

 

Hasz ukryty w skrytkach samochodu

 

Kilka miesięcy temu przed białostockim sądem zapadł podobny wyrok 6 lat więzienia wobec innego narkotykowego kuriera. To także obywatel Rosji, który w sierpniu 2015 roku wpadł z transportem 97,5 kg haszyszu ukrytego w skrytkach samochodu, również marki audi. Mężczyzna jechał z Hiszpanii do Rosji, wpadł podczas kontroli na przejściu z Białorusią w Kuźnicy.

 

W trakcie jego procesu okazało się, że pierwszy raz pojechał do Hiszpanii niejako po to, żeby poznać szlak, wtedy też zostały przygotowane skrytki w aucie. Wrócił nim do Rosji, a gdy wyjechał po raz drugi, transportował już narkotyki.

 

PAP