Legia Warszawa będzie w czwartek losowana z czwartego koszyka. UEFA ogłosiła wstępne szczegóły, ale jeszcze nie wszystko wiadomo. Pięciu ostatnich uczestników zostanie wyłonionych w środę.

 

Legioniści faworytami

 

W decydującej fazie obecnych eliminacji legioniści, choć na krajowym podwórku spisują się poniżej oczekiwań, byli zdecydowanymi faworytami w starciu z Dundalk FC. Mistrz Irlandii jest sklasyfikowany zdecydowanie najniżej w rankingu klubowym UEFA ze wszystkich uczestników 4. rundy eliminacji (350. miejsce).

 

Legia Warszawa przystępowała do wtorkowego rewanżu z Dundalk FC w kiepskiej atmosferze. Słaba postawa na krajowym podwórku spowodowała, że na stołeczny zespół spadło ostatnio dużo krytyki. Czarę goryczy przelała sobotnia porażka ligowa z Arką Gdynia 1:3. Za ten wynik obwinieni zostali Jakub Rzeźniczak, Tomasz Brzyski i Stojan Vranjes. Cała trójka nie znalazła się w kadrze na spotkanie z mistrzem Irlandii.

 

W obliczu dwubramkowej straty z pierwszego meczu w Dublinie, zespół Dundalk FC od początku starali się zagrozić bramce gospodarzy. Pierwsze ostrzeżenie "Wojskowi" dostali w siódmej minucie, kiedy z rzutu wolnego strzelał Daryl Horgan. Jednak skierował piłkę w środek bramki i Arkadiusz Malarz nie miał problemu z obroną.

 

Pięć minut później doskonałej okazji na szybki kontratak nie wykorzystał Michał Kucharczyk. Skrzydłowy dosyć przypadkowo odzyskał piłkę po ataku pozycyjnym irlandzkiego zespołu, ale niedokładnie podał do Nemanji Nikolica.

 

Wygwizdani

 

W 19. minucie to jednak goście objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska David McMillan zgrał piłkę głową na wolne pole. Dopadł do niej Robert Benson i bardzo mocnym strzałem pokonał bramkarza mistrzów Polski.

 

"Wojskowi” po stracie bramki rzucili się do ataków. Strzałami z dystansu do wyrównania próbowali doprowadzić Adam Hlousek i Kucharczyk. Szczególnie uderzenie Czecha było efektowne, bo zewnętrzną częścią stopy w dalszy róg bramki. Gary Rogers z trudem obronił to uderzenie.

 

Mimo przewagi podopieczni Besnika Hasiego nie potrafili doprowadzić do wyrównania. W efekcie schodzącym na przerwę legionistom towarzyszyły gwizdy kibiców.

 

Mistrz Polski kończył w "10"

 

Sześć minut po przerwie Steeven Langil przeprowadził efektowną akcję lewą stroną boiska, ale do jego podania nie doszedł Nikolic. Napastnik reprezentacji Węgier był w tym spotkaniu niemal zupełnie niewidoczny. Po tej akcji Hasi nerwowo rzucił butelką wody o murawę.

 

W 63. minucie szansę na drugiego gola w tym meczu miał Benson. Po dośrodkowaniu próbował pokonać Malarza strzałem przewrotką, ale piłka poszybowała wysoko nad bramką.

 

Cztery minuty później sytuacja stołecznego zespołu stała się trudniejsza, bo drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Hlousek. Hasi zdecydował się zdjąć z boiska Nikolica (jedynego napastnika), którego zmienił powracający po kontuzji Bartosz Bereszyński.

 

W drugiej minucie doliczonego czasu gry indywidualną akcję przeprowadził Kucharczyk. Po kontrataku uporał się z dwójką obrońców i strzałem z okolic linii pola karnego doprowadził do wyrównania.

 

Polska drużyna w Lidze Mistrzów po 20 latach przerwy

 

W sezonie 1995/96 stołeczna ekipa znalazła się w gronie 16 najlepszych klubów Europy. W kwalifikacjach drużyna trenera Pawła Janasa pokonała IFK Goeteborg - 1:0 u siebie i 2:1 w Szwecji. Mistrz Polski dotarł później do ćwierćfinału, gdzie został wyeliminowany przez Panathinaikos Ateny.

 

Przed rokiem mistrzem Polski był Lech Poznań, który uległ w trzeciej (przedostatniej) rundzie eliminacji FC Basel 1:3 u siebie i 0:1 w Szwajcarii. "Kolejorz" już po raz czwarty starał się dostać do fazy grupowej LM i jeszcze mu się to nie udało.

 

Bramki: Legia - Michał Kucharczyk (90+2), Dundalk FC - Robert Benson (19).


Czerwona kartka: Legia - Adam Hlousek (67-za drugą żółtą).


Żółte kartki: Legia - Vadis Odjidja-Ofoe, Adam Hlousek, Michał Kucharczyk; Dundalk FC - Robert Benson.


Sędzia: Svein Oddvar Moen (Norwegia). Widzów: 29 066.

 

PAP