"Czy myśmy aby nie zwariowali?" - niemiecka prasa o gromadzeniu zapasów żywności

Świat
"Czy myśmy aby nie zwariowali?" - niemiecka prasa o gromadzeniu zapasów żywności
Pixabay/stevepb/CC BY 2.0

Niemieckie gazety krytycznie oceniły plany zachęcania obywateli do gromadzenia zapasów żywności na wypadek poważnego kryzysu. Nazajutrz po ujawnieniu, że w nowym programie obrony cywilnej znalazło się wezwanie do gromadzenia żywności na wypadek kryzysu rząd Niemiec zapewnił, że nie jest to reakcja na konkretne zagrożenie lecz element długofalowej polityki.

"Czy myśmy aby nie zwariowali? Najpierw minister spraw wewnętrznych chce zakazać zabierania plecaków na festyny ludowe, a teraz, jak w latach zimnej wojny, ludność ma gromadzić w domu zapasy żywności i wody pitnej, aby przygotować się na najgorsze” - zauważa "Leipziger Volkszeitung".

 

"Zakrawa to na katastrofę"


Gazeta stwierdza, że od strony polityki komunikacyjnej "zakrawa to na katastrofę". "Okazuje się bowiem, że teraz musimy liczyć się znowu z wybuchem wojny, a nie tylko atakiem terrorystycznym. W ten sposób szerzy się strach i panikę. Powstaje też wrażenie, że niektórzy nasi politycy nie panują nad sytuacją" - czytamy w komentarzu gazety z Lipska.


"Landeszeitung" z Lüneburga zauważa, że wezwanie władz "przypomina apele z dawnych czasów, w których MSW zachęcało ludność do gromadzenia zapasów, żeby w ten sposób być przygotowanym na braki w zaopatrzeniu w razie ataku terrorystycznego, albo katastrofy żywiołowej". Dziennik zauważa, że Partia Lewica nie zawahała się zarzucić ministrowi spraw wewnętrznych panikarstwa. W istocie rzeczy przesadą jest nie tyle sam apel MSW o gromadzenie w domu zapasów na wszelki wypadek, tylko reakcje nań. "Rząd w Berlinie nie wzywa nas przecież do przygotowywania się do wojny, tylko właściwego stawienia czoła możliwym, przyszłym wyzwaniom" - napisał "Landeszeitung".

 

"Przygotowanie na wszelkie możliwe zagrożenia"

 

"Nowy model obrony cywilnej nie ma nic wspólnego z sianiem strachu i paniki, jak twierdzą partie opozycyjne. Wręcz przeciwnie. Państwo, które coraz bardziej zaostrza przepisy związane z polityką bezpieczeństwa wewnętrznego i ogranicza przez to zakres swobód obywatelskich, ma obowiązek być przygotowane na wszelkie możliwe zagrożenia i sytuacje nadzwyczajne, aby móc skutecznie strzec bezpieczeństwa obywateli. A to oznacza, na przykład, że musi ono dysponować wystarczającym zapasem szczepionek i lekarstw. Wezwanie ludności do gromadzenia w domu minimalnego zapasu żywności i wody pitnej, to naprawdę minimum tego, czego można od niej wymagać" - zauważa "Straubinger Tagblatt/Landshutter Zeitung".


Z takim zdaniem nie zgadza się "Märkische Allgemeine" z Poczdamu, w którym zauważono, że: "Istota problemu polega na tym, że w ostatnich latach w katastrofalny wręcz sposób zaniedbano u nas obronę cywilną kraju. Teraz próbuje się to nadrobić, ale robi się to chaotycznie i nieumiejętnie, ocierając się chwilami o panikarstwo. Nasi politycy nie robią wrażenia, że działają w przemyślany, celowy sposób. A potem dziwią się, że ludzie są coraz bardziej zaniepokojeni, i że im się to wszystko nie podoba".

 

"Napić się tylko resztki wódki"


Ironiczny jest komentarz berlińskiej "Die Tageszeitung". "Kiedy wyobrażę sobie, że nie mogę z jakichś powodów podjąć pieniędzy z bankomatu, to te 2 euro 95 centów, które mam w portmonetce raczej mi nie wystarczą do wieczora. A gdyby w mieszkaniu wyłączono mi jeszcze nagle wodę, to mogę napić się tylko resztki wódki z butelki, która cudem uchowała się w lodówce. A to akurat jest całkiem niezłym pomysłem na uporanie się z taką sytuacją. No, to na zdrowie!" - czytamy w "Die Tageszeitung".

 

Błaszczak: w Polsce nie ma potrzeby robienia zapasów

 

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, odnosząc się do informacji o niemieckim programie obrony cywilnej, w którym jest mowa o gromadzeniu zapasów na wypadek kryzysu podkreślił w poniedziałek, że - W Polsce nie ma zagrożenia terrorystycznego, nie ma potrzeby robienia zapasów.


- Najpewniej jest to związane z sytuacją zagrożenia terrorystycznego jaka jest w Niemczech. Miesiąc temu w Monachium doszło do zamachów terrorystycznych - powiedział dziennikarzom Błaszczak.

 

"Polska jest w tej lepszej sytuacji, rządzi PiS"


Minister spraw wewnętrznych i administracji podkreślił, że w Polsce obowiązuje ustawa dotycząca zarządzania kryzysowego. - Kompetencje są przypisane jednostkom samorządu terytorialnego, czyli gminom, powiatom i województwom. Jest to spójny i precyzyjny mechanizm - powiedział  Błaszczak.


- Polska jest w tej lepszej sytuacji, że rząd PiS nie realizuje zobowiązań jakie rząd PO-PSL przyjął na nasz kraj. Zobowiązań dotyczących przyjmowani imigrantów z Bliskiego Wschodu i z Afryki Północnej - dodał minister.


dw.de, PAP, polsatnews.pl

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze